NOWE RZECZY 3

 

Dzisiejszy wpis sponsorują zaskakujące powroty i śpiewające królowe.

 

 

HARD-FI

W dawno zapomnianym roku 2006 pochodzący ze Staines (angielskiego Wąchocka) Hard-Fi zawojowali sceną melodyjnego rocka kilkoma zabójczymi przebojami, które otworzyły im drogę do swoich głośnych pięciu minut (żeby przypomnieć chociażby ,,Cash Machine” czy „Hard To Beat”). Potem nagrali słabą drugą płytę i słuch o nich zaginął, a w dodatku potem nikt po nich za bardzo nie szlochał. Ich obecny powrót jest dla mnie równie wielkim zaskoczeniem, co fakt, że ich singiel powrotny najzwyczajniej w świecie skopał mi tyłek. Znowu udało się chłopakom napisać przebój: chwytliwy, zaczepny i niedający się wyrzucić z głowy. Tylko czy ta perkusja pachnąca ,,99 Problems” to przypadek?…

 

 

 

 

KAISER CHIEFS

Kolejny comeback single od zespołu, którego kariera nie potoczyła się tak, jakby sobie tego muzycy życzyli (duże halo przy okazji szczęśliwie nagranego debiutu, wielka popularność i podzielenie fanów przez ,,Ruby”, mocne lanie od krytyków za trzecią płytę, kilkuletnia cisza). Tytułowym małym szokiem jest dla mnie samo nagłe pojawienie się piosenki, zupełnie bez rozgłosu. I choć kawałek radośnie pokazuje, że britpop jest wiecznie żywy, to jednak po raz kolejny nie udało im się przebić ,,I Predict a Riot”, swojego najbardziej udanego dziecka.

 

 

 

 

KASABIAN

Choć ostatnia płyta kasabianów, głupawo nazwana „West Ryder Pauper Lunatic Asylum”, uważana jest za ich opus magnum, to jednak panowie rockmeni otwarcie wykazują niechęć do niej. Co za to lubią? Swój pierwszy album, longplej Primal Scream ,,XTRMNTR” (zresztą nowa płyta Kasabian będzie nosić na pozór nawiązujący do niej tytuł ,,Velociraptor!”. Tak, wiem, też głupkowate) i These New Puritans, a w każdym razie tak wynika z brzmienia pierwszego nowego utworu grupy. Na pewno jest intrygująco i raczej nie jest to „Club Foot”, ale z odpowiedzią na pytanie czy to dobrze czy źle trzeba jednak poczekać na premierę velociraptora (sorry, velociraptora!).

 

 

 

 

LADY GAGA

Dlaczego ,,krawędź chwały” to strzał w dziesiątkę?

1) Bo jest po prostu fajne (fajny pop jest fajny, jebać artyzm za wszelką cenę).

2) Bo stylizacja na podkręcone lata osiemdziesiąte i bezczelnie dumny kicz to najlepszy kurs, jak panna Germanotta mogła obrać (nawet jeśli to nic szczególnie oryginalnego). Nigdy więcej dennych szmir pokroju ,,Lovegame” czy ,,Just Dance”, błagam!

3) Bo gdyby ten utwór nagrali Blondie, to wszyscy by się zachwycali.

4) Bo CLARENCE CLEMONS!!!!!! I przywrócenie muzyce pop saksofonu!

5) Bo tak mi się podoba i już.

 

 

 

 

BEYONCE

Może i nie jest to nowość pierwszej świeżości, ale miałbym do siebie pretensje gdybym ten kawałek przemilczał. Dowiedzenie przez zadziorność i niesztampowość tej piosenki faktu, że była liderka Destiny’s Child od kilku stoi na czele amerykańskiego żeńskiego mejnstrimu to raz, ale dwa (i to jest naprawdę ważne), to że „Run The World” zupełnie nieoczekiwanie pokazało coś innego: że dziś prawdziwą królową wśród muzykujących pań jest M.I.A.

 

 

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s