NOWE RZECZY 11

Jak to zwykle bywa w tym okresie roku, na jesieni wychodzi dużo fajnej muzyki, więc kolejne Nowe Rzeczy pękają w szwach. Tyle wstępu, miłego ,,obczajania świeżynek”.

 

,,AHK-TOONG BAY-BI”

Z okazji 20-lecia ,,Achtung Baby” U2 angielski magazyn muzyczny Q przygotował cover album z piosenkami z legendarnej płyty Irlandczyków w nowych wersjach znanych i lubianych wykonawców. Do projektu zaprosili takie tuzy sceny muzycznej, jak The Killers, Depeche Mode, Patti Smith, Nine Inch Nails czy Jack White.

Pierwotnie chciałem zrobic Wpis Specjalny poświęcony i temu przedsięwzięciu i przypomnieniu ,,Achtung Baby”, bo powód do świętowania jest iście wyjątkowy. Zrezygnowałem z tamtego pomysłu, ale jako fan dokonań Irlandczyków sprzed dwóch i trzech dekad, czuję nieodpartą potrzebę chociażby krótkiego przypomnienia. A że Sidemainstream wypełnia Misję, here it goes: album U2 z ’91 roku uważany jest dziś z jedno z najważniejszych wydarzeń płytowych ówczesnej dekady i stanowi punkt zwrotny w karierze Bono i spółki. W przeciwieństwie do modnych wówczas grunge’u i madchesteru, Irlandczycy poszli w stronę elektronicznych sztuczek i industrialnego brudu. W efekcie powstało ,,Achtung Baby”, album rockowy o silnych wpływach elektronicznych i pełen przesterów i loopów. U2 wyzbyli się na nim wszystkich swoich cech charakterystycznych z poprzedniej dekady, zajmując ich miejsce nowatorskimi rozwiązaniami kompozycyjnymi i próbami odzwierciedlenia realiów popkultury poprzez dużą dozę ironii i skupienia na jednostce.

Cover albumy to ciekawe rzeczy zdecydowanie warte sprawdzenia, ale ich głównymi problemami bywają niejasny dobór wykonawców oraz zbyt małe zaangażowanie niektórych z nich. O ile na ,,AHK-toong BAY-bi” wybór artystów zdaje się względnie jasny (przeważają typy z różnych powodów oczywiste: Snow Patrol, Gavin Friday, Patti Smith, Jack White), to mam pewne wątpliwości co do interpretacji. ,,Achtung Baby” odznaczało się odważnym, świeżym brzmieniem – fajnie byłoby odzwierciedlic to po dwudziestu latach, pokazując, że wciąż można muzycznie zaskakiwac, także pracując nad starszym materiałem. W tym świetle wypada pochwalic Garbage, Jacka White’a czy NIN, którzy pomajstrowali przy oryginalnych kompozycjach dodając im dużo od siebie; ,,Who’s Goona Ride Your Wild Horses” mogłoby pochodzic z ,,Beautiful Garbage”, zaś ,,Zoo Station” brzmi jak wyjęte ze spokojniejszej płyty Trenta Reznora. Poziom podwyższają też depesze, których interpretacja ,,So Cruel” to najładniejsza ballada grupy od dawna, oraz White, który intymnej balladzie ,,Love Is Blindness” dodał trochę garażowego hałasu. Problem leży w wykonawcach, którzy nie zrobili żadnego kroku do przodu albo o jeden za dużo. Damien Rice położył nieśmiertelne ,,One” nagrywając nudną wersję akustyczną, zaś obecności nijakiego remiksu ,,Even Better…” w wykonaniu Jacquesa Lu Cont w ogóle nie rozumiem. Z kolei Gavin Friday przesadził w drugą stronę: jego elektroniczna interpretacja ,,The Fly” pozbawia kompozycję większości oryginalnych atutów.

W związku z powyższym, ,,AHK-toong BAY-bi” polecam ciekawskim fanom U2 bądź któregoś z wykonawców coverujących. Reszcie (która jeszcze nie miała styczności z tą płytą) radzę wpierw poznac ,,Achtung Baby”, bo w paru momentach albumy znacznie się różnią, a poza tym to klasyka.

Wyjątkowo polecą dwa utwory, bo taki mam kaprys.

 

 

 

 

FLORENCE + THE MACHINE

Kiedyś natrafiłem na opinię, że PJ Harvey to artystyczna przeciwwaga dla Madonny. Jeśli tak, to Florence Welch, ze swoimi rozbuchanymi kompozycjami, melodyjnymi refrenami, folkowymi odpałami i efektownymi strojami, jest w około-mainstreamową odpowiedniczką Lady Gagi. Na ,,Ceremonials”, swojej drugiej płycie, zachowała bogate brzmienie i wysmakowaną przebojowośc debiutu, ale zabrakło mi odrobiny lekkości i zabawy – jest ciut zbyt poważnie. W każdym razie, syndromu drugiej płyty nie ma.

 

 

 

JUSTICE

Przy okazji singla ,,Audio, Video, Disco” narzekałem, że Francuzi stępili brzmienie i poszli w pop. Okazało się, że tak się nie stało: pojawił się długo oczekiwany drugi album Justice i jest on równie dobry i głośny, co debiut. Więcej tu melodyjności kosztem rąbanki, ale duet serwuje je tak udanie, że nie sposób im nie przyklasnąc.

 

 

DUŻE PE

Duże Pe, raper i dziennikarz muzyczny, zaatakował mikstejpem ,,Nowoczesny Hip-Hop vol.1″, którego główną atrakcją jest wykorzystanie kawałków uznanych wykonawców elektronicznych jako tło dla swojej nawijki. Pod skalpel Dużego Pe trafili m.in. The Streets, Professor Green & Maverick Sabre, Sub Focus i Rusko. Rzecz dla lubiących żywiołowe klubowe brzmienia.

 

 

 

THOM YORKE I KOLEDZY

Od kilku lat Thom Yorke zakakuje fanów Radiohead coraz liczniejszymi kolaboracjami. Jeszcze niedawno koncertował m.in. z Flea z RHCP i nagrywał z Burial oraz Four Tet, a teraz skumał się z kolejnymi kumplami po fachu: charakterystycznym raperem DOOM (czy tam MF DOOM, bo nie nadążam za zmianami pseudonimów) i niemieckimi czarodziejami konsolety z Modeselektor. Oba duety frapujące, ale chyba jednak bardziej pasuje mi ścieżka, którą proponuje ,,Shipwreck”. Świetny teledysk, bajdełej.

 

 

 

 

LOU REED & METALLICA

Nie jestem pewien czy Lou Reed, chodząca legenda amerykańskiej alternatywy, jest pewien ścieżki artystycznej, którą podąża, czy też co jakiś czas po prostu spełnia swoje kaprysy. ,,The Raven”, duet z The Killers, a teraz ,,Lulu” – ekscentryczny concept album nagrany z Metalliką, odwołujący się do kontrowersyjnych, ponad stuletnich niemieckich dramatów. O płycie równie głośno było przed i po jej premierze: kiedy jeszcze była w zapowiedziach, szokowała doborem współpracujących artystów; jak już się ukazała, wzbudziła umiarkowany entuzjazm lubujących się w muzycznych eksperymentach, ale i zawiodła większośc fanów niewielką przystępnością i niekoniecznie klarownym sparowaniem artystów. ,,Lulu” to trudny album, który nie chce, żeby go lubiono, a momentami wręcz sam odstręcza słuchacza dłużyznami i pretensjonalnością. Bardzo nie dla każdego – w kilku momentach płyta mi podeszła, chociaż niejedno mi się w niej nie podobało, ale nie wiem, czy sprawiłbym ją komuś jako prezent. Kwestia gustu.

 

 

 

,,BATMAN: ARKHAM CITY – THE ALBUM”

Twórcy nowej gry o Batmanie zaskoczyli przygotowując podwójny soundtrack, na którym poza muzyką z gry znajdują się (niby) napisane specjalnie na tę okazję kawałki zespołów rockowych. Wybór jest ciekawy: obok uznanych grup pokroju Black Rebel Motorcycle Club, The Raveonettes, Coheed And Cambria czy Panic! At The Disco, znalazły się utwory zespołów mniej znanych, jak The Damned Things bądź Blaqk Audio.

 

 

 

THE TING TINGS

Trzy lata minęły od względnie głośnego debiutu The Ting Tings ,,We Started Nothing”, a nowy singiel duetu brzmi, jakby wciąż trwał rok 2008. Dalej grają chwytliwy, choc nie szałowy pop-rock skrojony na brytyjskie listy przebojów a Katie White wciąż wygląda tak samo ładnie, tylko perkusista coś dziwnego zrobił ze swoim wyglądem… no ale to pewnie modne. I o co chodzi z tą perkusją z ,,99 Problems”? Najpierw Hard-Fi, teraz Ting Tings – jeszcze z dwie kapele niech to powielą i przestanę lubic ten bit.

 

 

 

MANIC STREET PRACHERS

Politykujący Walijczycy podsumowują karierę składanką swoich singli, a promują ją coverem przeboju The The z ’84 roku. Największym przebojem grupy ,,This Is The Day” na pewno nie będzie, ale jako wspominkowy kawałek spełnia swoją rolę, szczególnie z fajnym kolażem teledysków w… teledysku, hm.

 

 

 

 

A na koniec garśc informacji duszpasterskich, których zabrakło powyżej:

– specjalnie pominąłem nową płytę Coldplay, bo jest słaba

– fanom przestrzennej, staromodnej elektroniki polecam debiutancki album ,,Severant” Kuedo, któremu bliżej do J.M.Jarre’a, niż do Justice

– Alice Cooper nagrał nowy album pod tytułem ,,Welcome 2 My Nightmare”. Jeszcze nie słuchałem, ale Coopera nie da się nie lubic, więc warto obczaic

– niedługo wyjdą nowe albumy ,,Królowej Albionu” Kate Bush, metalowców z Alter Bridge i ślicznotki Katie Melua…

– … zaś na polskim rynku pojawią się debiutanckie propozycje śpiewającej aktorki Anny Dereszowskiej i zwycięzcy X-Factor Gienka Loski ze swoim zespołem

– szykujcie też pieniądze na best of legendarnego duetu Wham!

To tyle z przeglądu nowości. Sorry, że tak dużo wszystkiego, ale gdybym nie był leniwy, to wpisy pewnie pojawiałyby się częściej i były krótsze. Strzałka.

Reklamy

5 thoughts on “NOWE RZECZY 11

  1. jeśli ten kawałek mf doom’a i tom’a york’a to collabo, to dobrze że nie słychać jak ten ostatni rapuje/ śpiewa (bo nie umie imo). swoją drogą, jakby brzmiał rapujący tom york? :D ciekawie ten projekt Dużego Pe się zapowiada. tak eklektycznie trochę. aż dziw bierze, że nagrywał kiedyś z mezo…

  2. Nie tyle się zapowiada, ale chyba już się ukazał – polecam poszukac ;] Cały jest w podobnych klimatach: elektronicznie i bardzo żywiołowo. Tak, też pamiętam Pana Duże Pe puszczanego w telewizji w czasach popularności hiphopolo – na szczęście chłop otrzeźwiał i się rozwinął. Poza tym spoko z niego prezenter radiowy (Czwórka) ;]

    Jak Yorke by rapował? Pewnie coś w tym stylu: http://www.youtube.com/watch?v=qg4q_ZUiTNA

    • to że Pe się rozwinął to dostrzegłem parę ładnych lat wstecz jak gościł na Woodzie z Masalą, całkiem całkiem się wtedy tego słuchało…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s