PARĘ(SET) SŁÓW O MODZIE NA ZACHODZIE

 

Tym razem więcej czytania niż zwykle. Jeśli ktoś nie ma akurat czasu, bolą go oczy albo po prostu nie lubi czytac, to przynajmniej zapraszam do linków na końcu wpisu, aby się przekonac co według najmodniejszych zachodnik krytyków jest teraz najbardziej trendy.

New Musical Express to opiniotwórczy angielski magazyn muzyczny z tradycjami, opisujący aktualny stan szerokopejętych mainstreamu i alternatywy, skrzętnie baczący na panujące trendy. Opinia redaktorów NME od kilkudziesięciu lat jest wyznacznikiem tego, co modne w zachodniej muzyce rozrywkowej (to pierwsze angielskie pismo, które drukowało listę przebojów – taki angielski papierowy odpowiednik polskiej radiowej Trójki), ale nie w sensie popularności liczonej ilością wyświetleń klipów w telewizji i przyznanych nagród, lecz wpływu na rozwój reprezentowanej przez siebie sceny, podejścia do muzyki i establishmentu, osobowości wykonawców i ich charyzmy, a nawet ich stylu życia i sposobu ubierania się i uczesania (!). NME lubuje się w lansowaniu dobrze zapowiadających się młodych wykonawców będących 15 minut przed karierą i we wspieraniu bezkompromisowych muzyków, którzy ,,mówią swoim głosem” i mają coś ciekawego do powiedzenia – nawet jeśli nagrywają dla wielkich wytwórni i sprzedają miliony płyt.

Powyższego przydługiego wstępu użyłem dla ukazania znaczenia NME Cool List dla osób interesujących się aktualnymi trendami w muzyce rozrywkowej. Cool List jest, jak nazwa wskazuje, rokrocznie sporządzaną przez wyżej opisany NME listą najbardziej cool osób w świecie muzyki popularnej i (w szerokim ujęciu) alternatywnej. Żeby znaleźc się w tym rankingu, trzeba prezentowac sobą cechy wspomniane w pierwszym akapicie, plus spełniac jeszcze jeden warunek: robic dobrą muzykę. Ze świecą szukac w rankingach NME Cool bezbarwnych gwiazdek pop, przebrzmiałych rockmanów niepotrafiących niczym nowym zaskoczyc, czy ksero-megagwiazd amerykańskiego hip-hopu. Wśród najbardziej cool osób ostatnich lat znaleźc można ważącą 100 kilogramów, charyzmatyczną Beth Ditto z Gossip, bezkompromisową Alice Glass z elektronicznego duetu Crystal Castles, czy ulubieńca prasy brukowej Pete’a Doherty’ego.

 

 

Według NME w zeszłym roku najmodniejsze było bycie Laurą Marling.

 

 

Tym razem angielscy kreatorzy trendów pojechali po bandzie. Za najfajniejszą osobę w świecie zachodniej muzyki rozrywkowej uznali Azealię Banks. Jeśli nigdy o niej nie słyszeliście, nie martwcie się – NME postanowiło wyróżnic kogoś, o kim ludzie dopiero zaczynają słyszec. Azealia Banks to 19-letnia amerykańska raperka, która ma na koncie zaledwie kilka piosenek i której nawet nie można znaleźc w internetowej biblii muzyki, Allmusic (chyba że już jutro się to zmieni). NME zachwyciło jej ,,nagłe pojawienie się znikąd i namieszanie na rynku”, buńczuczne popisowanie się i dystansowanie od środowiska muzycznego (stąd porównania do Nicki Minaj i młodego Eminema) i ,,212″. ,,212″ to singiel Azealii, który z dwóch powodów narobił na Zachodzie trochę hałasu: okazał się bezprawnie opierac na kawałku ,,Float My Boat” niejakiego Lazy Jay (w tej chwili L.J. figuruje jako gościnny udział w piosence), oraz ponieważ kawałek ten jest świetny – podpalający parkiet ,,proper banger”, jak to określają fani muzyki elektronicznej. Piosenka wzbudziła zachwyt wśród gwiazd muzyki – m.in. Shirley Manson i Lily Allen nazwały siebie fankami dziewiętnastolatki, doceniając charyzmę i luz Amerykanki. Na pewno warto sprawdzic jej kawałki: skoczne ,,Gimme A Chance”, czy udany cover ,,Slow Hands” Interpol (ciekawy wybór) pokazują, że w tej dziewczynie drzemie niemały talent, który raczej na pewno przełoży się na niezłą pierwszą płytę.

Czy to wszystko jednak powinno wystarczac, by zostac okrzykniętym naj naj zanim właściwie na dobre się zadebiutuje? Czy rynek muzyki rozrywkowej roztył się tak bardzo, że remedium na jego rozleniwienie i rozlazłośc jest szukanie inspiracji pośród wykonawców nie mogących poszczycic się bogatym dorobkiem? A może właśnie to promowanie jeszcze niedoświadczonych i niezasłużonych zabija wiarygodnośc muzyki rozrywkowej? Sensem istnienia krytyków i wszelakich recenzentów jest nie tylko sprawiedliwe rozdawanie zasłużonych pochwał i słów krytyki, ale również zachęcanie czytelników/słuchaczy do dawania szansy wykonawcom dopiero startującym. Niedawno w rozmowie z Clintonem z Wieczorem Na Miasto (link w blogrollu na stronie głównej) uznaliśmy istnienie swoistego zboczenia krytykanckiego, polegającego na potrzebie promowania dobrej muzyki i ciekawych wykonawców, często będących w opozycji do podobnie grających artystów lepiej znanych. Z tych idei wyrosło wiele dzisiejszych blogów muzycznych: dla popularyzowania wykonawców dopiero stojących u progu kariery, albo dla doceniania tych, którzy są marginalizowani przez masowe media. Azealia Banks wydaje się byc właśnie takim ,,towarem blogowym”, a jednak zdobyła prestiżowe wyróżnienie od jednego z najważniejszych zachodnich pism muzycznych. Zdaje mi się, że wewnętrzna chęc propagowania nowej muzyki została w tym przypadku zasłonięta nieco przez poczucie obowiązku doceniania tego, co nowe i ciekawe, co zaowocowało wychwaleniem nieco na wyrost. Taki hype na młodych, niedoświadczonych wykonawców zbliża charakterem poważny magazyn muzyczny do MySpace, lub niektórych (głównie młodzieżowych i pirackich) audycji radiowych, w odróżnieniu do większości papierowej konkurencji; w końcu pisma i gazety są najmniej elastycznym i wiarygodnym źródłem propagowania muzyki. Może to właśnie żywiołowośc reakcji na zmiany na rynku i bycie o krok przed blogami uratuje tradycyjne papierowe dziennikarstwo muzyczne?

Jednak już bez znaczenia, czy się to komuś podoba czy nie, tegoroczna edycja listy cool NME za najfajniejszą i najmodniejszą osobę w świecie zachodniej muzyki rozrywkowej uznała pomysłową, żywiołową i bezczelną czarnoskórą raperkę bez konotacji w establishmencie i bez dorobku artystycznego. W pierwszej dziesiątce zestawienia znaleźli się także inni młodzi z niedługim CV: tajemnicza ulubienica internetu Lana Del Rey, Honor Titus – frontman nieznanego u nas Cerebral Ballzy, Ellery Roberts – wokalista intrygującego WU LYF (recenzja płyty do znalezienia na Sidemainstream), czy stylowy The Hutchcraft z duetu Hurts. Oprócz nich wskazano na perkusistę Arctic Monkeys Matta Heldersa, basistę The Horrors Rhysa Webba, Sergio Pizzorno i Toma Meighana z Kasabian, oraz kipiącego inteligentnym humorem Jarvisa Cockera z Pulp, reaktywowanej w tym roku legendy britpopu.

A wniosek z podsumowania NME Cool List 2011 jest taki: jeśli w dzisiejszej muzyce chce się byc modnym, trzeba byc kolorowym i bezkompromisowym i umiec się bawic tym, w czym jest się dobrym. A najlepiej do tego byc młodym – w pierwszej dziesiątce poza Jarvisem (i dopiero dobijających do tego wieku panów z Kasabian) wszystkie najfajniejsze postacie na rynku są poniżej trzydziestki…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s