NOWE RZECZY 15

Powróciliśmy! My: ja i kolejna porcja Nowych Rzeczy. Do rzeczy!

 

THE MACCABEES

Trzeci album The Maccabees osiągnął niemały sukces: zdobył jednocześnie uznanie krytyków oraz poparcie masowego słuchacza, wystrzeliwując kapelę z poziomu grupy znanej głównie zorientowanym w temacie fanom indie wprost na pierwsze miejsce angielskich list sprzedaży. Pozornie, ,,Given To The Wild” zawiera indie rocka w czystej formie: przestrzenne gitary, wpadające w ucho klawisze, ładne melodie i ,,noszące” refreny. A jednak albumowi bliżej do twóczości Doves niż The Wombats: nie ma tu mowy o taniej przebojowości, czy klepaniu schematów. Jak na dzisiejsze trendy brytyjskiego indie, nowa pozycja makabisów jest wręcz ambitna, co tylko uwydatnia wyjątkowość tego, że została dobrze przyjęta przez z reguły niewybredne tłumy.

 

 

 

 

M.I.A.

Jeśli mamy do czynienia z piosenką najciekawszej wokalistki ostatnich lat wspartej klipem jednego z najciekawszych reżyserów teledysków ostatnich lat (Romain Gavras, autor m.in. ,,Born Free” Mayi i ,,Stress” Justice), to nie może być mowy o pudle. Przyjemnie bujając, nowy kawałek Mayi Arulpragasam (alias M.I.A.) przypomina, że dziewczyna jest mistrzynią w krzyżowaniu stylów. Nową płytę poproszę, byle prędko!

 

 

 

 

SANTIGOLD

Kiedy Santigold (wcześniej znana jako Santogold i Santagold. Nie, nie żartuję) rozpoczynała karierę, co prawda odebrała wiele pochwał za swój debiutancki materiał, ale miała też pecha – pojawiła się podczas masowego zachwytu nad M.I.A. A że obie panie prezentowały w swoich utworach podobną, charakterystyczną estetykę, niektórzy postrzegali Santi jako mniej rozchwytywaną wersję Mayi. Od tamtego czasu minęło kilka, podczas których M.I.A. zyskała status najgłośniejszej wokalistki swojego pokolenia, zaś Santigold została odrobinę zapomniana. W tym roku zamierza jednak udanie powrócić na rynek, a jednym z pierwszych jej kroków ku temu jest ,,Big Mouth”: energetyczny banger zalatujący bardziej klimatami Buraka Som Sistema niż wspomnianej panny Arulpragasam. Trzymamy kciuki za Santi, bo ,,Santogold” była fajną płytą z kilkoma świetnymi numerami (chcę drugiego ,,L.E.S. Artistes”!).

 

 

 

 

JACK WHITE

Jackowi White’owi musi się w życiu bardzo nudzić, skoro aż tyle zajęć sobie co rusz wynajduje. Od początku zeszłej dekady podbijał rynek muzyczny z trzema różnymi kapelami, produkował płyty dla innych artystów i wdawał się wiele pojedynczych projektów, bardziej lub mniej egzotycznych (żeby wymienić chociażby stworzenie piosenki bondowskiej, nagranie muzyki dla Coca-Coli, czy współpracę z raperami z Insane Clown Posse). Teraz, po zamknięciu rozdziału zwanego The White Stripes i podczas przerwy w działalności The Dead Weather, zamiast udać się na zasłużone wakacje, przymierza się do wydania pierwszego albumu solowego. ,,Love Interruption” to jego pierwsza zapowiedź. Niestety, chociaż brzmi całkiem przyjemnie, sprawia wrażenie, że niegdysiejsza ikona Nowej Rockowej Rewolucji popadła w wygodną nudę. Tradycyjny rock z obrzeży bluesa pan White wałkował już dziesiątki razy i niczym nowym w tym zakresie nas nie zaskoczy. No ale o gustach niby się nie dyskutuje i na pewno znajdą się osoby zachwycone kontynuowaniem przez niego podążania w tym akurat kierunku.

 

 

 

 

PULLED APART BY HORSES

W 2010 Pulled Apart By Horses zaliczyli całkiem udany debiut, na który złożyły się niezły pierwszy album, reputacja koncertowych zadymiarzy i miejsce w moim singlowym top 50 tamtego roku. Ponieważ uznali, że jest im przykro, iż nie załapali się na zeszłoroczny sajdmejnstrimowy ranking, postanowili już na początku 2012 wydać swój drugi album, zatytułowany ,,Tough Love”. Jeśli szukasz energetycznego, hałaśliwego, ale i całkiem przyjemnego rocka – daj szansę chłopakom, nagrali fajną płytę.

 

 

 

 

ENTER SHIKARI

Skoro zaszliśmy w odrobinę głośniejsze rejony, szkoda byłoby nie wspomnieć o nowym albumie Enter Shikari ,,A Flash Flood Of Colour” – tym bardziej, że jest całkiem niezły. Zespół udanie miesza gitarowy hałas z elektronicznym przytupem, wzmacniając mocne uderzenie politycznym przekazem. Co ciekawe, skutecznie: płyta ta dotarła do trzeciego miejsca listy sprzedaży w Anglii.

 

 

 

 

Mam nadzieję, że coś Wam wpadło w ucho. Obiecuję, że na kolejny wpis nie trzeba będzie znów czekać pół wieku. Do następnego przeczytania!

 

 

Reklamy

One thought on “NOWE RZECZY 15

  1. ostatnio mam fazę na maję, aż musiałem zassać jej pierwszy album i jak już jej słucham to przeważnie album po albumie. kawałek daje radę, klip zresztą też. w ogóle jej teledyski zawsze zapadają w pamięć. moim ulubionym jest sunshowers :D nie mogę się doczekać nowego albumu.ps enter s też niezgorsze…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s