NOWE RZECZY 17

O, siema – witaj w siedemnastych Nowych Rzeczach! Ostatnio sypnęło z nieba nowościami, a w dodatku wpis znów spóźniony o kilka dni, więc trochę się tego nagromadziło. Smacznego!

 

 

SCHOOL OF SEVEN BELLS

Zaczniemy od najmniej znanego wykonawcy w dzisiejszym zestawie, a to z dwóch powodów: Sidemainstream lubi reklamować artystów dopiero dobijających się do drzwi sławy, a w dodatku ,,The Night” jest chyba najlepszym kawałkiem w NR17 (choć wiem, że gusta i takie tam). Numer ten pochodzi z ,,Ghostory”, właśnie wydanej trzeciej płyty School Of Seven Bells – całkiem fajnej kapeli dream popowej założonej przez byłego członka Secret Machines i bliźniaczki Deheza (z których w składzie ostała się jedna). Prawda, że przyjemnie grają?

 

 

 

 

GORILLAZ

W związku z reaktywacją Blur, Damon Albarn nagrał nowy kawałek z… Gorillaz. Wszystko fajnie, tylko po co? Ani żadnej nowej płyty komiksowych goryli nie ma na horyzoncie, ani ,,Do Ya Thing” nie wydaje się być wybitnym powodem utrzymywania tego projektu przy życiu… A szkoda, bo potencjał był, zważywszy na gości: długo milczącego byłego członka duetu OutKast Andre 3000 i Jamesa Murphy’ego, lidera LCD Soundsystem, który wielkie pustki uczynił w światku muzyki indie dance kończąc działalność tej grupy w zeszłym roku. Albarn – Gorillaz już zrobili swoje, lepiej bierz się do roboty z Blur i nagrywaj płytę obiecywaną od prawie dekady.

 

 

 

 

ROCKETJUICE AND THE MOON

W poprzednich Nowych Rzeczach rozpisałem się na temat prawdopodobnego pracoholizmu Jacka White’a. Niestety, panie White, pan Albarn właśnie pana zawstydził… W kilka dni po reaktywacji Blur i odkryciu nowego kawałka Gorillaz, ujawniono pierwszy numer z nadchodzącej w marcu płyty Rocketjuice And The Moon – kolejnego projektu pobocznego Damona Albarna. Co ciekawe, w kapeli tej grają też Flea z Red Hot Chili Peppers i basista Tony Allen, z którym frontman Blur pracował już w innej swojej kapeli The Good, The Bad & The Queen. Co jeszcze ciekawsze, w ,,Hey Shooter”, pierwszym kawałku Rocketjuice And The Moon, śpiewa sama Erykah Badu. Przedsmak jednej z najciekawszych płyt roku, czy też może zapowiedź przykrego niewypału?

 

 

 

 

KASABIAN

Do pana Albarna już nie będziemy w tych Nowych Rzeczach wracać, ale zostaniemy na chwilę w Anglii. Nie przepadam za piosenkami wydawanymi na singlach niedługo po premierach płyt długogrających, które nie znajdują się na tych płytach. Fajnie, jak są fajne, ale bardzo niefajnie, jak wydają się być odrzutami nie nadającymi się na album, a tak często jest, i takie też wrażenie odniosłem słuchając ,,Narcotic Farm no. 2″. Jest to nowy singiel Kasabian, który nie ma nic wspólnego z ,,Velociraptor!” – wydanym w połowie zeszłego roku albumem grupy. Gdyby to była jakaś spoko piosenka, to bym zrozumiał, że chcą się nią pochwalić czy coś… Ale serio? Nudny kawałek pseudo-balladowy, brzmiący jak alkoholowo-narkotyczne omamy zblazowanego pioniera gatunku indie country? Nie mam pojęcia dlaczego Anglicy postanowili podzielić się tym numerem, i jeszcze promują go równie nieudanym teledyskiem… Chyba że to żart – w takim razie spoko, nabrałeś mnie, panie Pizzorno.

 

 

 

 

ARCTIC MONKEYS

Małpy też postanowiły rozpieścić swoich fanów. ,,R U Mine?” to już drugi singiel spoza płyty wydany od czasu ich zeszłorocznego albumu ,,Suck It and See”. Może to nie poziom najlepszych numerów z ostatniego longpleja (ani pierwsza liga ich piosenek w ogóle), ale i tak jest lepiej, niż w przypadku Kasabian – tego przynajmniej da się słuchać.

 

 

 

 

PLAN B

Ben Drew alias Plan B dwa lata temu wystrzelił swoją karierę w stratosferę dzięki napakowanemu przebojami albumowi ,,The Defamation of Strickland Banks”. Teraz londyński bard pokolenia ulicy wraca z trzecim albumem, na którym z powrotem zwraca się ku hip-hopowi. Całkiem udanie, trzeba dodać – ,,iLL Manors”, pierwszy singiel zeń, ma kopniaka, który raczej spodoba się wielbicielom dokonań Bena z duetem Chase & Status, niż fankom ,,She Said” i ,,Writing’s On the Wall”.

 

 

 

 

THE CRANBERRIES

Z Anglii przenieśmy się do sąsiedniej Irlandii. Pamięta ktoś jeszcze The Cranberries, autorów kilku klasyków lat ’90, takich, jak ,,Zombie”, ,,Linger”, czy ,,Ode To My Family”? Tak, tak – oni jeszcze żyją! I właśnie wydają swój pierwszy album od jedenastu (!) lat, zatytułowany ,,Roses”. Lata minęły, a muzyka Cranberries się nie zmieniła: promujący nową płytę singiel ,,Tomorrow” brzmi jakby go wycięto z albumu ,,Bury the Hatchet” z 1999 roku, zaś śpiew wokalistki Dolores O’Riordan w dalszym ciągu waha się między ładnym, a irytującym.

 

 

 

 

SINEAD O’CONNOR

Któż nadąży za Sinead? Najbardziej kontrowersyjna irlandzka piosenkarka ostatnich dekad niedawno przypomniała się plotkarskim dziennikarzom (błyskawiczny rozwód, rzekoma próba samobójcza, wypowiedzi o marihuanie…), a po cichu przygotowała nową płytę. Sądząc po pierwszym singlu z nadchodzącego longplaya, autorka ,,No Man’s Woman” tym razem odpuściła sobie folkowe i reggae odjazdy, i zwróciła się ku melodyjnemu rockowi. I bardzo dobrze, bo ,,The Wolf Is Getting Married” to chyba jej najprzyjemniejsza piosenka od kilku lat.

 

 

 

 

To by było na tyle z przeglądu nowości z ostatniego 1,5 tygodnia. Warto może jeszcze wspomnieć o Oscarze  dla najlepszej filmowej piosenki roku: ,,Man or Muppet” z Muppetów. Niejedna osoba przyjęła ten wybór z rozczarowaniem, ale Akademia już wiele razy zawodziła w tej kategorii (John Goodman i Billy Crystal naprawdę zasłużyli na statuetkę bardziej niż Sting?). Ciekawostka: za tą piosenką stoi Bret McKenzie, 1/2 świetnego duetu komedyjnego Flight Of The Concords – chociaż tyle dobrego.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s