NOWE RZECZY 19

 

Witajcie w kolejnym przeglądzie Nowych Rzeczy. Prawda, że czekaliście na to z utęsknieniem? No to jedziemy, bo na dziewiętnastej trasie jest trochę stacji do odwiedzenia.

 

 

BENGA

Dubstep jest nowym techno. Gatunek ten osiągnął niedawno wielką popularność dzięki lansowanym gwiazdkom, które zaproponowały swoje własne podejście do tej muzyki, zatracając jej oryginalny charakter i klimat. Przekaz Sidemainstream jest przeto prosty: chrzańcie Skrilleksa, słuchajcie Bengi. A powód ku temu jest niemały: autor fantastycznego LP ,,Diary of an Afro Warrior” wraca niedługo z nową płytą, a promuje ją kawałkiem o znamiennym tytule ,,I Will Never Change”. A właściwie połową kawałka, bo tylko do jego części nakręcono teledysk – klip kończy się w momencie, w którym numer się rozkręca. Poniżej możecie usłyszeć właśnie tę wersję (bo vinylowe video to jeden z najlepszych tegorocznych teledysków), ale jeśli kogoś interesuje pełna, to niech poszuka.

 

 

 

 

HADOUKEN!

Hadouken! debiutowali w czasie popularności tak zwanego prądu nu-rave – okresu w połowie zeszłej dekady, kiedy młode kapele gustowały w łączeniu energicznej elektroniki z rockiem, a który to czas angielscy krytycy muzyczni nazwali na wyrost takim właśnie imieniem. Niewielu ówczesnych młodych gniewnych ostało się dzisiaj na rynku, dlatego trzeba szanować Hadouken! za zdolność wybicia się ponad przeciętną rzekomego nurtu, z którego wyrośli. Niestety, ich nowy singiel może i jest skoczny i skłania do podkręcenia volume, ale to w gruncie rzeczy Pendulum wymieszany z typowymy hadoukenowymi chwytami. I chociaż kręcę nosem, to z pewnością zapowiada on żywiołowy album, a chłopaki dadzą świetny koncert na krakowskim Selectorze.

 

 

 

 

PURE LOVE

Pure Love to nowy zespół Franka Cartera, byłego frontmana punkowej kapeli Gallows. Kilka lat temu Carter zrezygnował z muzyki dla robienia tatuaży (!). Teraz postanowił wrócić, ale kompletnie odmieniony: śpiewający, nie krzyczący, reprezentujący grupę grającą zdecydowanie bardziej melodyjnie (,,Bury My Bones” przypomina mi The Darkness) i oznajmiający ,,I’m so sick of singing about hate”. Dla zainteresowanych: tak Frank prezentował się przed metamorfozą.

 

 

 

 

MAXIMO PARK

Sidemainstream uwielbia Maximo Park. A dwa nowe, świetne single grupy mówią same za siebie: ,,The National Health”, czwarty longplej Anglików, musi być jedną z najlepszych płyt indie tego roku. Recenzja sajdmejnstrimowa gwarantowana, a ciężko o lepsze uznanie dla zespołu muzycznego, prawda?

 

 

 

 

 

 

SPIRITUALIZED

Z nowym albumem studyjnym wrócili Spiritualized, twórcy niezapomnianego ,,Ladies and Gentlemen We Are Floating in Space” – jednej z najwspanialszych angielskich płyt lat dziewięćdziesiątych. Przypomnienie tamtego dzieła jest zresztą nieprzypadkowe, bowiem ,,Sweet Heart, Sweet Light”, ich ósmy longplej, został napisany podczas zeszłorocznej trasy przypominającej tamten album.

 

 

 

 

THE DANDY WARHOLS

Ręka do góry osoby, które zapomniały o The Dandy Warhols! Od sukcesów ,,Bohemian Like You” i ,,You Were The Last High” minęło już trochę lat, a sama kapela nigdy nie znajdowała się w centrum zainteresowania mass mediów, więc istnienie tej grupy mogło człowiekowi wypaść z głowy. Pojawił się jednak powód, aby sobie o nich przypomnieć: właśnie ukazała się nowa płyta Amerykanów, zawierająca pierwszy nowy materiał od 2008 roku. Nazywa się ,,This Machine”, a usłyszeć można na niej między innymi zalinkowane poniżej nerwowe ,,The Autumn Carnival”.

 

 

 

PATTI SMITH

Matka chrzestna punk rocka szykuje się do wydania swojej jedenastej, a pierwszej od pięciu lat płyty, zatytuowanej ,,Banga”. Album ma się ukazać na początku czerwca, a póki co mamy singiel ,,April Fool”, który jest bardzo przyjemny i na wskroś wiosenno-wakacyjny.

 

 

 

 

THE BEACH BOYS

A skoro jesteśmy przy klimatach wakacyjnych, to grzechem byłoby nie wspomnieć o powrocie The Beach Boys. Panowie może już nie są boys, ale chodzić na beach wciąż lubią, o czym świadczy ich nowy singiel ,,That’s Why God Made the Radio” – rzecz brzmiąca tak bardzo retro, że aż ciężko uwierzyć, iż powstała teraz, a nie w latach sześćdziesiątych. Uzbrojona jest też w najbardziej stylowy i klasyczny refren, jaki usłyszycie w tym roku. W Polsce Beach Boys są trochę niedoceniani i kojarzeni głównie z antycznym (choć fantastycznym) ,,Good Vibrations” i przebojowym (choć zdecydowanie mniej fantastycznym) ,,Kokomo”, więc ich powrót może zostać u nas odrobinę zlekceważony, ale mam nadzieję, że tak się nie stanie – na Zachodzie bardzo wiele osób cieszy się z tego powodu.

 

 

 

 

ALABAMA SHAKES

Wspomniałem o muzyce stylowej, więc wypadałoby zaznaczyć debiut Alabama Shakes, nowej hipsterskiej sensacji z – niespodzianka, niespodzianka – Alabamy. Grają klasycznie brzmiącego blues rocka, dzięki czemu porównuje się ich do The Black Keys i Jacka White’a. Sprawili niemałą sensacją trafiając na bardzo wysokie miejsca wielu list sprzedaży – materiał z ich pierwszej płyty ,,Boys & Girls” jest raczej mało przebojowy i trafi do gustu głównie amatorom tradycyjnych ballad bluesopodobnych. Dużą popularność zawdzięczają głównie fantastycznemu wokalowi frontmanki Brittany Howard i świetnemu singlowi ,,Hold On”, który mógłby być jednym z najlepszych numerów w katalogu Kings Of Leon, gdyby tylko KOL przestali gwiazdorzyć i przypomnieli sobie jak się pisze dobre piosenki.

 

 

 

 

KAPELA ZE WSI WARSZAWA

A na koniec coś z polskiego podwórka. Pojawił się właśnie nowy album rewelacyjnej Kapeli Ze Wsi Warszawa – ,,Nord”, płyta łącząca typową dla zespołu muzykę folkową z naszego regionu Europy z brzmieniami skandynawskimi. Zbiera ona dobre recenzje w prasie i raczej na pewno znajdzie się w podsumowaniu najlepszych rodzimych longplejów 2012. Jeśil ktoś jeszcze nie widział Kapeli na żywo, to polecam wybrać się na ich koncert – świetne widowisko.

A zamiast teledysku albo jednego kawałka – miks promocyjny całej płyty.

 

 

 

 

Reklamy

3 thoughts on “NOWE RZECZY 19

    • Polecam: http://open-er.pl/index.php/2010/10/absurdy-festiwalowej-rzeczywistosci-czyli-kings-of-leon-kontra-reszta-swiata/ . Jeśli do tego dorzucić całkiem świeże opowieści o pijaństwie Caleba, tabloidowe newsy o związku Jareda z młodą modelką, kiepską płytę nagraną ,,na odwal się” w czasie ich największej popularności, koncertowy marazm i ewidentnie wymuszoną zmianę imidżu z oldskulowych rednecków na modeli H&M, to wychodzi portret grupy, którą ciężko lubić za sprawy pozamuzyczne. A w każdym razie mi ciężko to przychodzi. Ale ja bywam złośliwy i czepialski, więc może dlatego.

      • O kurcze, toś mi pokazał ;>
        Faktycznie, z podanej relacji zachowanie zespołu wygląda nieciekawie, ale zastanawiam się na ile obiektywnie traktowani są artyści, którzy nagle odnoszą masowy sukces i automatycznie trafiają do szufladki „komercha”. Tabloidowe historyjki przyjmuję z przymrużeniem oka.
        Niemniej jednak skromność się ceni i jest wielu artystów większego pokroju, którym jej nie brakuje..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s