GRIMES i PURITY RING

GRIMES ,,VISIONS”

Ocena: 8/10

Najlepsze: Oblivion, Symphonia IX (my wait is u), Eight

PURITY RING ,,SHRINES”

Ocena: 7/10

Najlepsze: Fineshrine, GrandlovesShuck

   

Fani electropopu przeżywają grube lata: nie dość, że ostatnimi czasy ten krzyżówkowy gatunek stał się jednym z ulubionych rodzajów muzyki zachodnich krytyków i modnej młodzieży, to w dodatku (a raczej przede wszystkim) szał ten jest uzasadniany niezłymi płytami pokroju opisywanych tu ,,Visions” Grimes i ,,Shrines” Purity Ring (czy zrecenzowaną w poprzedniej notce ,,Instinct” Niki And The Dove). Oba albumy zawierają popowe kompozycje w elektronicznych aranżacjach, tu i ówdzie wzbogacone naleciałościami: można wyłapać dźwięki nawiązujące do tak modnych pośród krytyków szufladek, jak witch house, post-dubstep, czy ogólne indie electronic (w praktyce chodzi o to, że coś piszczy, szemrze, pulsuje albo rzęzi, i jest to generowane elektronicznie). Co ciekawe, ,,Visions” i ,,Shrines” nie tylko są pokrewne sobie aranżacyjnie i odznaczają się zbliżonymi cechami charakterystycznymi (wysoki żeński wokal i dyskretne melodie pływające w rzece komputerowych sztuczek), ale i mają podobne silne i słabe strony: zarówno Claire Boucher, jak i duet Megan James/Corin Roddick (wszyscy są Kanadyjczykami i nagrywają dla wytwórni 4AD) potrafią wykreować dźwiękami subtelny i urokliwy klimat tajemniczości (posłuchajcie hipnotyzującego ,,Symphonia IX (my wait is u)” Grimes i eterycznego ,,Shuck” Purity Ring – czysta magia!), podobnie jak uwieść chwytliwym refrenem i ładną melodią (,,Oblivion” i ,,Fineshrine” to nie tylko czołówka electropopowych piosenek 2012, ale i jedne z fajniejszych singli roku w ogóle), ale robią to w tak oszczędnym i potencjalnie ograniczonym środowisku, że momentami grzeszą powtarzalnością i przynudzaniem. Zarzut ten w większym stopniu kieruję do ,,Shrines”: jest to longplay mniej przebojowy i zróżnicowany od ,,Visions”, skupiający się tak mocno na rozdygotanych basach i przestrzennych syntezatorach, że zbyt często górują one nad całą resztą elementów kompozycji, przez co chwilami na płycie niewiele się dzieje. W związku z tym mamy do czynienia z dwoma solidnymi i interesującymi, ale nie idealnymi albumami, chociaż gdyby wybrać z nich najmocniejsze fragmenty i umieścić je na jednym krążku, to niechybnie mielibyśmy do czynienia z mocnym kandydatem do płyty roku.

 

 

Advertisements

One thought on “GRIMES i PURITY RING

  1. Symphonia IX (my wait is u) to właśnie to co w chwili obecnej niczym, ekhem, lubrykant pozwala się wślizgiwać do mojego przeciążonego i zapchanego mózgu informacjom jakie potrzebne będą mi do zdania nadchodzącego koła. JJ, zawsze byłem dumny, że znam takiego muzycznego erudytę. Keep up the good work!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s