EDITORS i WHITE LIES

EDITORS ,,THE WEIGHT OF YOUR LOVE”  

Ocena: 5/10

Kliknij: A Ton of Love, Formaldehyde

WHITE LIES ,,BIG TV”

Ocena: 6/10

Kliknij: There Goes Our Love Again, Be Your Man
MI0003610791
MI0003591855

Editors i White Lies równie wiele dzieli, co łączy: z jednej strony, drudzy debiutowali kiedy pierwsi mieli na koncie trzy płyty i cieszyli się statusem gwiazdorskim, a scena indie rocka, która w 2005 (rok wydania The Back Room, pierwszej płyty Editors) była w rozkwicie, wyraźnie już się postarzała; z drugiej strony, oba zespoły prędko zjednoczyły sobie rzesze oddanych fanów dzięki chwytliwym i przebojowym piosenkom o śmierci, smutku i nieszczęściach samotnego życia, i do dziś pozostają popularni pomimo nieraz nienajlepszych opinii krytyków i zmieniających się trendów. I choć fani wciąż są wierni, a obie grupy dalej mają wzięcie na arenie koncertowej, to nietrudno ukryć, że zarówno Editors, jak i White Lies nie znaczą w roku 2013 tyle, ile by mogli, i zapewne chcieliby to zmienić swoimi nowymi albumami, które niedawno pojawiły się na rynku. I choć rzeczeni fani mogą być w miarę zadowoleni, bo dostali mniej więcej to samo, co muzycy oferowali na poprzednich płytach, to reszta słuchaczy raczej nie popadnie w zachwyt i The Weight of Your Love oraz Big TV nie powinny znacznie powiększyć tłumów wielbicieli obu kapel. Przyczyną jest właśnie wspomniana typowość tych krążków: oba zespoły grają to samo, co wcześniej, uderzając w podobne tony i tematy, nie zmieniając znacząco estetyki, i może nie byłoby w tym nic strasznego (niejeden muzyk zbudował na podobnym patencie całą karierę), gdyby nie odczuwalna nijakość zaserwowanych materiałów. Chociaż Editors nagrali na swoim czwartym longpleju jeden z najfajniejszych i zdecydowanie najbaradziej pozytywny numer w swojej karierze (A Ton of Love to istna petarda), a White Lies wciąż potrafią pisać wpadające w ucho przyjazne radiu alternatywne przeboje, The Weight… i Big TV są zbyt jednorodne i przewidywalne (momentami wręcz nudne), by przejąć słuchacza nawet najbardziej refleksyjnym opisem śmierci, trudnej miłości i innego zła na świecie. W bezpośrednim starciu obu płyt lepiej wypada ta młodszej grupy, której udało się spłodzić więcej ciekawych melodii i chwytliwych hooków, podczas gdy połowa longpleja Editors umyka niezauważenie i zupełnie nie zapada w pamięć.

Reklamy

3 thoughts on “EDITORS i WHITE LIES

  1. Świetna recenzja, jednak można by ją wzbogacić o wykonanie – np. z youtube. Pozdrawiam i zapraszam do siebie na kursy muzyczne i informatyczne – większość za darmo!!!

  2. Pingback: WHITE LIES | SIDEMAINSTREAM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s