PET SHOP BOYS

PET SHOP BOYS ,,ELECTRIC”  MI0003590926

Ocena: 8/10

Najlepsze (kliknij): Love is a Bourgeois Construct, Axis, Bolshy, Fluorescent

Wiele jest sposobów na długotrwałą i owocną karierę. W przypadku Pet Shop Boys receptą na sukces jest inteligencja. Udanie łącząc zabójczą melodyjność z bezkompromisową przebojowością i błyskotliwą otoczką tekstową, a całość posypując garściami humoru i dystansu do samych siebie i całego przemysłu muzycznego, panowie Neil Tennant i Chris Lowe od niemal trzydziestu lat rządzą i dzielą na scenie synthpopowej. Podczas gdy większość syntezatorowych gwiazdek z lat osiemdziesiątych dawno już przepadła w odmętach zapomnienia albo przechrzciła się na inne brzmienia, Pet Shop Boys pozostają wierni mniej więcej takiej samej muzyce, którą podbijali świat w tamtych czasach. Najlepszym dowodem na nieprzemijające wyczucie stylu i świadomość swojej wartości Anglików jest ich nowy album, trafnie zatytułowany Electric. (Mała dygresja: OMD nazwali swój ostatni krążek English Electric, a PSB Electric. Powrót do korzeni, czy zabawa z wizerunkiem?).

Miałka muzyka taneczna, puste i sztuczne plumkanie ku uciesze list przebojów? Nic z tych rzeczy, Electric to rzecz pomysłowa, przemyślana i jak najbardziej udana. Zaczynając od strzelającego fajerwerkami wybuchowego ,,Axis”, przez najzabawniejsze taneczne kawałki roku Bolshy i Love is a Bourgeois Construct oraz zaskakująco przekonujący cover The Last to Die Bruce’a Springsteena (!), aż po utrzymany w klimatach Calvina Harrisa grającego Faithless parkietowy killer Vocal, nowy longplej twórców West End Girls nie przypomina żadnego dotychczasowego wydawnictwa petszopów, a jednak korzysta z wielu dobrze znanych sztuczek. Całość niepozbawiona jest charakterystycznego dla Tennanta ironicznego poczucia humoru: jeśli pomysł nagrania antywojennego utworu Bossa przez tanecznych Pet Shop Boys nie wydaje Wam się wystarczająco absurdalny (pamiętacie co zrobili z Where the Streets Have No Name U2?), to na pewno dacie się ponieść dowcipowi rusycystycznego disco wspomnianego Bolshy, czy przewrotnemu dowcipowi Love is… (,,When you walked out, you did me a favour / It’s absolutely clear to me / That love is a bourgeois construct / Just like they said at university / I’ll be taking my time for a long time / With all the schadenfreude it’s cost / Calculating what you’ve lost„). A jeśli do tego wszystkiego dorzucimy zaskakująco dobrą jakość zaserwowanej elektroniki (Fluorescent to przyzwoity banger, a nagrany wespół z Example Thursday to dużo więcej niż ciekawostka z cyklu ,,starszy poucza młodszego”), to okazuje się, że mamy do czynienia z najlepszą płytą duetu od lat i jednym z najfajniejszych albumów tanecznych tego roku.

Chwileczkę, ale właściwie czemu zaskakującą? Przecież Tennant i Lowe są na tyle inteligentni, że doskonale wiedzą czym nas ucieszyć i z której strony zaskoczyć, w końcu od tylu lat utrzymują się na topie, pośród zaprzysiężonych fanów mając tak znaczące dla rynku nazwiska, jak Lady Gaga i Brandon Flowers.

JJ

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s