LORDE

Lorde – Pure HeroineLorde

Ocena: 7/10

Najlepsze (kliknij): Royals, Tennis Court, Glory And Glore, Buzzcut Season.

Świeżo upieczona zdobywczyni Grammy za najlepszy utwór muzyczny: Royals, może nie była przed tym wydarzeniem znana wszystkim słuchaczom tego świata, ale za to Internet znał ją już bardzo dobrze. To on pozwolił wypromować klip ze wspomnianą piosenką, jak również podpisać lukratywny kontrakt z jedną z największych wytwórni muzycznych, co sprawia, że o Lorde będzie na pewno tylko coraz głośniej. Wszystko w tym przypadku brzmi jak piękna bajka, że aż zastanawia: na ile ten sukces jest zasługą mass mediów, a na ile to talent nastoletniej Nowozelandki? Z odpowiedzią śpieszy debiutancki album Pure Heroine. Tytuł sugeruje, że po skosztowaniu możemy nieźle wciągnąć się w prezentowany towar materiał. I tak w rzeczywistości jest, z tymże doświadcza on nas atmosferą pełną subtelności i retoryki, aniżeli krótko pamiętliwym i tanim efekciarstwem. Trzeba powiedzieć, że charyzma wokalistki (jak na tak młody wiek – godna podziwu) żyje z warstwą produkcyjną (ta z kolei na wysokim poziomie) we wzorcowej symbiozie. Trudno przez to nie docenić jakości prezentowanej w dwóch największych hitach – Royals i Tunnel Court. Problem w tym wszystkim taki, że tytuł albumu pomimo tego o czym wspomniałem wyżej, obrazuje również dokładnie odbiór działania Pure Heroine: po początkowej fascynacji, a następnie fazie ekscytacji, na końcu przychodzi dość ostry zjazd. To sprawia, że całość rozbita jest nijako na dwie części z których każda miewa swoje wady. Ta większa i lepsza, pomimo dość płynnych kompozycji ma skłonność do zlewania się w jedną całość, wzbogaconą jedynie o nowe linijki tekstu. Jak na długość krążka zwyczajnie brakuje kolejnej petardy lub pewnego zróżnicowania, które jak się okazuje ma się pojawić dopiero w końcowych utworach. I tu przechodzimy niestety do tej mniejszej, dość przeciętnej części, gdyż większe kombinacje brzmieniowe nie udają się najlepiej. Million Dollar Bills czy Bitting Down to te słabsze fragmenty, które spokojnie można byłoby sobie odpuścić. Artystka nie wyzbyła się więc pewnych wad debiutu, co nie przeszkadza odnieść się do albumu pozytywnie. Potencjał drzemie w Lorde spory, więc ciekawe jak rozwinie się on już po osiągnięciu komercyjnego sukcesu.

Reklamy

2 thoughts on “LORDE

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s