DEADMAU5

DEADMAU5
WHILE(1<2)

6/10

Posłuchaj: Infra Turbo Pigcart Racer, Phantoms Can’t Hang, Avaritia

 deadmau5

Całkiem możliwe, że jesteśmy świadkami narodzin pierwszej prawdziwej gwiazdy ery mediów społecznościowych. Jasne – kto nie korzysta z Twittera, Facebooka, itp.? W dzisiejszych czasach każdy artysta chcący zdobyć popularność musi zdecydować się na tego typu internetową autopromocję. Największe gwiazdy mają niezliczone liczby fanów, subskrypcji, ,,retweetów” i ,,followersów”. W większości przypadków życie artysty w mediach społecznościowych sprowadza się jednak do przekazywania lakonicznych informacji, banalnego szerzenia miłości do fanów, dzielenia się zdjęciami z imprez i spotkań, a także innych przejawów lansu. Owszem, są wyjątki, ale rzadko kto radzi sobie z kontaktem z fanami tak sprawnie jak niejaki Joel Zimmerman, znany szerzej jako deadmau5.

Deadmau5 dba o to, żeby jego fani wiedzieli o wszystkim, co go bawi, wkurza, martwi i interesuje. Nie chodzi tu jednak o spostrzeżenia na temat wielkiej i mniejszej polityki (jak np. Massive Attack czy M.I.A.), albo o dzielenie się przeżyciami z powodu wspaniałego/smutnego/ciężkiego dnia/wydarzenia, którego uczestnikiem/świadkiem właśnie się było (jak większość najbogatszych gwiazd pop). Obcowanie z cybernetyczną postacią deadmau5a to jak śledzenie internetowego życia swojego kolegi: możemy zobaczyć jak sobie radzi grając w Diablo czy Goat Simulator, co aktualnie robi jego kot, jakie ma on odczucia wobec konieczności zwiedzenia miejskiego muzeum, jak idzie remont jego mieszkania i przemalowywanie auta, jak sprawuje się jego nowa klawiatura… Z codziennych doniesień Zimmermana możemy nawet dowiedzieć się, że obecna ramówka MTV jest kiepska i dużo ciekawszym zajęciem jest oglądanie How It’s Made ze ściszonym dźwiękiem i włączoną głośno płytą Delta Machine Depeche Mode. Celebryta narzekający na jakość ogólnodostępnej telewizji? Bardzo swojskie zachowanie. Ponadto, fan-znajomy może śmiać się z żartów z i uszczypliwości wobec kolegów i koleżanek z branży, np. Erica Prydza, Arcade Fire czy Paris Hilton. Zupełnie jakby Tomek przekomarzał się z Markiem. Deadmau5 ma nawet swoją serię filmików, w których zaprasza znane postacie na przejażdżkę po kawę i ucina sobie z nimi pogawędkę. Pharrell kupujący na stacji benzynowej pieczonego bajgla z karmelem i rozmawiający z kierowcą o starych grach wideo? Niecodzienne, a jednocześnie tak banalnie zwyczajne.

Społecznościowa ,,kumplowatość” deadmau5a prawie pozwala zapomnieć, że mamy do czynienia z być może największą w tej chwili światową gwiazdą elektroniki. Prawie, bo media społecznościowe to jedno, ale informacyjne mass media to drugie. W tej chwili w dużej części internetu tematem prawniczym numer 1 jest konflikt na linii deadmau5-Disney. Gigantowi filmu i animacji nie spodobało się, że Zimmerman chce zarejestrować swoje charakterystyczne mysie logo jako znak handlowy – uznali, że jest zbyt podobne do twarzy Myszki Miki, więc zagraża interesom firmy (pomimo iż deadmau5 używa mysiej maski jako swojego znaku charakterystycznego od dobrych dziesięciu lat). Disney boi się, zwykły didżej może zagrozić interesom korporacji? Brzmi dość poważnie. Co więcej, właśnie wypłynęła wiadomość o tym, że ten sam Disney chciał całkiem niedawno namówić tego samego deadmau5a do współpracy, nazywając go ,,najbardziej kreatywnym muzykiem naszych czasów”. Inne dość świeże wiadomości donosiły o konflikcie producenta z… Ferrari, którym nie spodobało się jak przemodelował samochód ich marki. Kolejne newsy informowały zaś, że Deadmau5 wart jest około 45 milionów dolarów, co czyni go całkiem bogatym i wartościowym człowiekiem. Warto też pamiętać, że od lat jest on jednym z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych didżejów na świecie. Raz nawet wdał się w publiczną kłótnię z Madonną, którą oskarżył o banalizowanie muzyki elektronicznej i ogłupianie młodzieży. Całkiem nieźle jak na gościa, który lubi dzielić się zdjęciami swojego kota i rozwojem swojej postaci w Diablo 3.

Powyższy wstęp jest konieczny do zrozumienia z kim mamy do czynienia. To facet, który kroczy między światami gwiazdorstwa i codziennej normalności jakby nie było między nimi żadnego kontrastu. Co jednak najważniejsze, w całym tym internetowo-celebryckim zgiełku nie marginalizuje on swojej muzyki. Ba, wręcz lubi się nią chwalić: duża część materiału zawartego na while(1<2) to rzeczy, które regularnie ujawniał internautom na przestrzeni ostatnich lat przez swoje konto na Soundcloud. Deadmau5 to postać często ,,hejtowana” za swoje ego sceniczne i niewyparzony język, ale prawie nigdy za swoją twórczość. Będąc regularnym krytykiem dyskotekowej muzyki EDM i jej najpopularniejszych wykonawców, Zimmerman dba o to, żeby elektronika, którą sygnuje swoim nazwiskiem wyróżniała się jakością. Wychodzi mu to całkiem nieźle, bo choć nie należy on do kręgu artystów wychwalanych pod niebiosa za każdy najkrótszy utwór, to ciężko znaleźć mocno negatywne opinie na temat jego płyt. Teraz, do czego osobiście się przyznał, nadszedł czas na punkt zwrotny w jego karierze: Zimmerman nazwał while(1<2) swoim pierwszym longplejem z prawdziwego zdarzenia. Czy nie są to słowa mocno na wyrost, skoro facet wydał już siedem płyt (nie licząc czterech kompilacji At Play)?

Tak i nie. Tak, bo dyskografia deadmau5a zawiera kilka niezłych pozycji i marginalizowanie takich krążków jak For Lack of a Better Name czy Album Title Goes Here (Joel lubi nazywać swoje płyty żartobliwie – inny jego CD nosi tytuł Random Album Title) jest niesprawiedliwe wobec tych niezłych albumów. Nie, ponieważ nigdy wcześniej nie nagrał on płyty tak ambitnej i kompleksowej. While(1<2) (tytuł odnosi się do języka w programowaniu oznaczającego zapętlenie) to dwupłytowe wydawnictwo, które jest długie (2 godziny 20 minut) i dość wymagające. W odróżnieniu do poprzednich krążków didżeja, nie ma tu przebojów, które w pierwszej kolejności skupiają uwagę słuchacza. Zamiast kolejnego Ghosts N Stuff czy I Remember, nowy album dostarcza utwory, w których Zimmerman raczej próbuje rozwijać swoje brzmienie poprzez eksplorację innych rejonów muzyki elektronicznej. Oczywiście, są tu dźwięki typowe dla producenta, np. kosmicznie przestrzenny house w Phantoms Can’t Hang, śliczna ballada Pets, czy potężny Avaritia, napędzany rzężącym basem, połamanym bitem i międzyplanetarnym syntezatorem. Jest na while(1<2) jednak dużo więcej niż stare sztuczki, co słyszalne jest od samego początku: wspomniany Avaritia otwiera album cichymi dźwiękami w klimatach muzyki do Blade Runnera zanim przechodzi my5ią przemianę. Kapitalny Infra Turbo Pigcart Racer i bardzo podobny do niego Mercedes brzmią jak remiksy klasycznych utworów sprzed trzydziestu lat (niczym Vangelis zderzony z J.M. Jarre’em). Napędzany gitarą akustyczną (!) Monday niesie echa jazzowe. Przyciszony, minimalistyczny wręcz Rlyehs Lament przypomina filmową muzykę tła i świetnie nadałby się do ścieżki dźwiękowej klimatycznego obrazu science-fiction; podobnie pulsujący Errors In My Bread, który wydaje się wręcz stworzony do trailera jakiegoś kosmicznego widowiska. Są tu nawet aż dwa remiksy Trenta Reznora, co także jest dość niecodzienne: Survivalism Nine Inch Nails i Ice Age z repertuaru jego niedawnego projektu How To Destroy Angels (ten drugi wyszedł mau5owi nieco lepiej). Podsumowując: dużo ciekawego dzieje się na while(1<2).

Można więc powiedzieć, że nowy krążek jest pierwszym kompletnym albumem Zimmermana. Czy jest więc zatem najlepszym? Zdecydowanie nie. Może walczyć o miano najważniejszego, ale nie jest to płyta, od której polecałbym poznawanie twórczości deadmau5. While(1<2) to album, który potrzebuje dłuższej chwili, by dać się odkryć; to pozycja dla ludzi cierpliwych, którzy nie odpalają płyt na chwilę, tylko chcą w skupieniu wysłuchać ich od początku do końca. Brak przebojów i wprowadzenie równowagi pomiędzy typowym dla niego przestrzennym house’em i innymi brzmieniami wyszło na dobre autentyczności materiału, ale ewidentnie słychać, że Zimmerman dopiero opanowuje te rejony. Całkiem możliwe, że mając już za sobą pokazanie się słuchaczom z szerszej perspektywy dźwiękowej, dopiero kolejnym albumem deadmau5 faktycznie pozamiata i udowodni, że jest nie tylko świetnym producentem i didżejem, ale i kapitalnym kompozytorem. While(1<2) brakuje kompozycji, które zostałyby w głowie na długo po wysłuchaniu albumu i do których chciałoby się wracać. Chociaż Random Album Title było płytą dyskotekową, właśnie chwytliwe i charakterystyczne kawałki pokroju wspomnianego I RememberFaxing Berlin czy Arguru powodują, że wciąż chętnie wracam do tamtego krążka. Nową płytą deadmau5 pokazał, że potrafi wprowadzić ambitną różnorodność do swojej twórczości (ambitniejszą niż hip hop na poprzedniej płycie i dubstep na 4×4=12), teraz tylko musi nadać jej bardziej wyrazisty charakter, może nawet przebojowość.

I tak właśnie – na podstawie deadmau5a – chciałbym widzieć najpopularniejsze postacie muzyki na miarę ciekawych czasów XXI wieku: jedną częścią ciała stojące w chmurach i sięgające gwiazd, drugą będące blisko swoich fanów i utrzymujące z nimi zdrowy, uczciwy kontakt, ale głowę mające zaprzątniętą pomysłami na to jak rozwijać swoją twórczość. Na pohybel Davidowi Guetta, Paris Hilton i Disneyowi!   /JJ

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s