TAYLOR SWIFT

1989

TAYLOR SWIFT

1989

6/10

Nowy album idolki nastolatek Taylor Swift udowadnia, że dobra produkcja czyni cuda. Mająca na swoim koncie już 6 płyt 25-latka kojarzona była z country dla młodzieży do czasu pierwszych komercyjnych przebojów sprzed dwóch lat. Zdobywszy wielką popularność fajnym We Are Never Ever Getting Back Together i okropnym I Knew You Were Trouble, wytwórnia (ta sama, która na nią stawiała kiedy dziewczyna jeszcze smętnie brzdąkała na gitarze i pianinie) postanowiła kuć żelazo póki gorące i przemienić Swift w pełnoprawną gwiazdę pop. Tak powstał 1989: super przebojowy i zaskakująco udany longplej łączący najświeższe trendy pop z wpływami tytułowych lat osiemdziesiątych. Za sukcesem albumu stoi głównie wspomniane brzmienie, które jest pełne przestrzeni, przyjemnych retro syntezatorów, niezłych melodii i skutecznych hooków (Welcome to New York brzmi jak OMD (!), zaś Out of the Woods mogłoby być singlem przyzwoitej kapeli indie). Piosenkopisarstwo też jest tu nienajgorsze, a odpowiadają za nie (poza samą Swift) m.in. rozchwytywani ostatnio liderzy OneRepublic i .fun. W tej materii nie jest jednak idealnie – większość numerów jest charakterystyczna i chwytliwa, ale kilka rozpływa się w nieciekawej nijakości, zaś najbardziej razi wielki hit, singlowy Shake It Off: roztańczony rytm, świetna melodia i bardzo dobre hooki sugerują najlepszy komercyjny singiel roku, ale wszystko niweczy kiepski tekst i fatalna, zupełnie niepotrzebna zwrotka rapowana. Sama Taylor na płycie zaskakuje, bo okazuje się być charyzmatyczna i dość wiarygodna jako gwiazda pop, choć oczywiście daleko jej jeszcze do Madonny czy nawet Gagi. Wszystko więc brzmi i wygląda całkiem dobrze, ale… gdzie w tym dusza? 1989 to tak wielki sukces producencki, że ciężko brać ten materiał na serio w kategorii uczciwości artystycznej. To nie szczery przekaz muzyka, a bezosobowy hołd złożony współczesnej muzyce pop, bo Swift, choć radzi tu sobie dobrze, wydaje się być tylko dodatkiem do brzmienia, które wychodzi na pierwszy plan. Ave producenci, pierwsi po Bogu!   /JJ

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s