WOLF ALICE

WolfAlice

Wolf Alice

My Love Is Cool

8/10

Niektóre młode kapele pojawiają się nagle, uderzają jak piorun z jasnego nieba i szokują odbiorców. Inne potrzebują czasu by rozwinąć swoje brzmienie albo znaleźć miejsce na rynku, w którym mogą się osiąść, i dopiero wtedy dzielą się swoją muzyką. Londyńczycy z Wolf Alice to zespół drugiego typu, a czas, który kwartet poświęcił na nagranie materiału na swój pierwszy album, młodzianie wydłużyli niemalże do maksimum: od założeniu grupy do premiery My Love Is Cool minęło aż pięć lat. Przez ten zaskakująco długi (jak na rynek indie, gdzie karierę można zbudować na pierwszym singlu albo zostać błyskawicznie wciągniętym przez szukające młodych talentów wytwórnie) okres Anglicy zapewne smakowali przeróżnych odmian rocka, na co wskazuje rozstrzał stylistyczny debiutanckiego krążka Wolf Alice. Materiał zaserwowany na My Love Is Cool to wielobarwne indie, którego największymi zaletami są różnorodność stylistyczna i zgrabne przeskakiwanie pomiędzy kojącą ciszą i rozsadzającym głośniki hałasem oraz piosenkową melodyjnością i rockowym chaosem. Słychać to już na początku: album nostalgicznie otwiera introwertyczna ballada w stylu późnej PJ Harvey i gitarowego Radiohead Turn To Dust („Keep your beady eyes on me / To make sure I don’t turn to dust”), ale zaraz nastroje zostają rozchmurzone pogodnym letnim alternatywnym przebojem o potencjale hymnu pokoleniowego Bros („Remember when we cut our hair / We both looked like boys but we didn’t care / Sticking out together / Like we always do„) i zawadiackim, szarpanym wakacyjnym indie Your Loves Whore, by po chwili podkręcić głośność na maksa zanurzonym w brzmieniu Pixies wybuchowym You’re a Gem. Podobnych wahań nastrojów i stylów jest więcej, jakby album prowadził nas przez stan emocjonalny nastolatka dopiero odkrywającego muzykę rockową. Całość w dodatku zanurzona jest w klimacie lat dziewięćdziesiątych (co ostatnio jest bardzo modne pośród gitarowej młodzieży) i zgrabnie klei się pomimo kompozycyjnej różnorodności. Fajny materiał obiecującego zespołu, który mam nadzieje, że nie każe na drugą płytę czekać tak długo jak na pierwszą…   /JJ

Advertisements

One thought on “WOLF ALICE

  1. Pingback: PODSUMOWANIE RECENZJI ZA 2015 | SIDEMAINSTREAM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s