DEATH GRIPS

bottomlesspit

Death Grips

Bottomless Pit

9/10

Hałas, szok i obrzydzenie. W 2016 Death Grips wciąż pozostają jednym z najbardziej bezkompromisowych i ekstremalnych zespołów na rynku, odważnie przekazując swoje artystyczne kredo w postaci muzyki o brutalnej i nieprzejednanej formie. Bottomless Pit zawiera znany z poprzednich longplejów grupy elektryzujący punkowy hip-hop z naleciałościami industrialnymi, wzbogacony o zagrywki łamiące schematy aranżacyjne i krzyżujące gatunki. Jest głośno i chaotycznie, bębny, gitary i krzykliwe wokale dosłownie ogłuszają, a pokiereszowane elementy melodyjne krzyżują się z armią pstryknięć i zgrzytów elektronicznych, tworząc z kompozycji chaotyczne kolaże. Na wyróżnienie zasługuje produkcja: to zdecydowanie najlepiej wyprodukowany krążek grupy, dzięki czemu wszystkie numery brzmią wyraźnie i dosadnie, trzymając odpowiednią równowagę pomiędzy głośnymi momentami (kawałek finałowy jest zaskakująco wzniosły i brzmi nietypowo… pozytywnie) i fragmentami mrocznymi. Od wybuchowego otwieracza Giving Bad People Good Ideas, przez niepokojący straszak Bubbles Buried In This Jungle i roztrzęsiony hip-hop Trash, po pędzący z prędkością światła rapowany noise rock Bottomless Pit, piąta płyta Death Grips to bombowy materiał dla ludzi o mocnych nerwach. Warstwa tekstowa (która rzecz jasna ma mniejsze znaczenie z racji tego, że wokali momentami zwyczajnie nie można zrozumieć) też dorzuca swoje trzy grosze do specyficznego przekazu albumu. MC Ride nawija m.in. o szkodliwym wpływie sztuki na osoby o wątłych bądź skrzywionych umysłach, internecie, który stał się śmietnikiem dla ludzi dzielących się twórczością kiepskiej jakości, czy brudnym seksie z prostytutkami i striptizerkami, a nawet rzuca aluzjami do Charlesa Mansona. Bottomless Pit daje radę zarówno jako kontynuacja ścieżki nakreślonej przez poprzednie płyty, jak i jako nowe otwarcie dla słuchaczy, którzy nie mieli wcześniej styczności z Amerykanami. Jeśli więc ten album jest Waszym pierwszym kontaktem z Death Grips, miejcie się na baczności, bo zespół nie cacka się z odbiorcami i nie bierze jeńców, więc albo uznacie ich twórczość za intrygujący brutalny eksperyment na tracącej pazur i coraz mniej określonej gatunkowo muzyce rozrywkowej, albo odrzucicie Death Grips jako piewców jazgotu dokonujących ohydnego gwałtu na muzyce. (Po której stronie ja się opowiadam, to chyba już wiecie).   /JJ

Reklamy

One thought on “DEATH GRIPS

  1. Pingback: PODSUMOWANIE 2016 – PŁYTY | SIDEMAINSTREAM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s