BAT FOR LASHES


Bat_for_Lashes_-_The_Bride

Bat For Lashes

The Bride

Uwaga, kolejna zmiana: od teraz oceny spadają na sam koniec tekstu, by nie narzucały z góry odbioru recenzji.

Czwarty longplej Bat For Lashes to concept album opowiadający o losach tytułowej panny młodej, której niedoszły mąż tuż przed ślubem ginie w wypadku samochodowym. The Bride skupia się na wewnętrznych doświadczeniach nienazwanej protagonistki, która targana emocjami przeżywa istne piekło. Dla artystki tak stylowej i natchnionej jak Khan to potencjalnie idealne pole do popisu, bowiem wokalistka i multiinstrumentalistka od zawsze znakomicie odnajduje się w mrocznym romantyzmie, a prosta budowa fabularna daje możliwość kompletnego oddania się burzy emocji, które towarzyszą tak tragicznemu wydarzeniu. Poprzednie płyty Bat For Lashes również wynikały z wizjonerskich koncepcji, ale po raz pierwszy Khan zdecydowała się na opowiedzenie jednej historii w tak bezpośredni sposób. Jako że darzę Angielkę o pakistańskich korzeniach wielką estymą, The Bride od momentu pierwszych zapowiedzi znalazł się na szczycie najbardziej oczekiwanych przeze mnie albumów tego roku.

Póki artystka skupia się na wspomnianej burzy emocji i balansuje pomiędzy skrajnymi stanami psychicznymi bohaterki, jest dobrze. We wzniosłym otwieraczu I Do Khan ślicznie śpiewa o swoich nadziejach związanych ze ślubem, natchniona niemal młodzieńczym optymizmem („Tomorrow you will take me for your bride / And all of the grey skies will blow away / With forever that I feel inside”), tworząc w efekcie jeden z najbardziej uduchowionych utworów Bat For Lashes. Dwie piosenki dalej znajdujemy protagonistkę w kompletnie odmiennych nastrojach: upiorny In God’s House nawiedza mroczna, duszna elektronika i smutny, wzniosły wokal, ponieważ wcześniejsze nadzieje na szczęśliwą przyszłość giną w płomieniach („What’s this I see? / My baby’s hands on the wheel / What’s this I see? / Fire”). W analizie przeżyć Panny Młodej Khan skupia się na pogłębianiu jej depresji, co narzuca albumowi bardzo duży ciężar emocjonalny. Gdy krzywda została pannie młodej wyrządzona i zbiera się ona do uporządkowania swego nowego status quo, eteryczne Never Forgive the Angels i Widow’s Peak wprowadzają melancholijny nastrój przygnębiającej poetyki, który podkreślają sąsiadujące z nimi, powolnie rozwijające się i senne Land’s EndIf I Knew. Historia panny młodej jest smutna, i Bat For Lashes daje nam to do zrozumienia bardzo dosadnie, wręcz łopatologicznie. Śmierć i przygnębienie zostają obnażone, a winę za cierpienie ponoszą anioły, bo kogo innego obwiniać o tragedię gdy się jest zakochanym? Jak na osobę tak subtelną i ambitną jak Natasha Khan, The Bride to zaskakująco nieskomplikowany emocjonalnie album.

Niestety, w tym momencie – w emocjonalnym i kompozycyjnym środku albumu – The Bride najbardziej zawodzi. W połowie zestawu napięcie siada, tempo zwalnia, a historia przestaje przejmować. Prędko okazuje się, że losy Panny Młodej to rzewny melodramat, a obietnice mrocznej emocjonalnej wiwisekcji ustępują miejsca płaczliwym balladom. Khan odzyskuje nieco emocjonalnej mocy pod koniec, wraz z podszytym nadzieją, choć rozczarowująco nudnym I Will Love Again (brzmiącym jak odrzut z sesji do The Haunted Man) i pokrzepiająco optymistycznym In Your Bed (chyba najlepszy utwór na płycie). Nie chcę zarzucać Khan popadania w banał, bo to artystka zbyt utalentowana na takie łatki, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że konflikt dramatyczny The Bride waha się pomiędzy wysokim poziomem literatury wiktoriańskiej i niziną książek z serii Harlequin. Panna Młoda nie przekonuje mnie jako postać, a jej przeżycia emocjonalne nie poruszają mnie. Z początku tragedia kobiety jest namacalna, lecz z czasem ból i cierpienie wywołują raczej znudzenie i irytację niż współczucie.

Wina za to częściowo leży po stronie muzyki. The Bride to album aranżacyjnie dużo bardziej hermetyczny niż jego poprzednik, The Haunted Man. Tutaj liczy się przede wszystkim nastrój, który koniec końców pozostawia po sobie większe wrażenie niż poszczególne kompozycje. Ten zabieg przypomina mi poprzednie dzieło Khan, poboczny projekt Sexwitch (nasza recenzja tutaj), gdzie atmosfera całej EPki zdecydowanie przewyższała jakość pojedynczych kawałków. I o ile czuć, że artystka ma jasną wizję brzmienia Bat For Lashes i wyraźnie podporządkowała niniejszy album swoim koncepcyjnym wyobrażeniom – chwała jej za stylistyczną konsekwencję – to jednak brakuje mi nutki szaleństwa i luzu, które uczyniły The Haunted Man tak fajnym krążkiem. Po dość mrocznych longplejach Fur and GoldTwo Suns, trzecią płytę Bat For Lashes rozkręcał udany romans z muzyką pop i zaskakująco pozytywne, momentami niemalże huraoptymistyczne elementy. Na tle odwagi aranżacyjnej tamtego materiału, The Bride sprawia wrażenie zestawu dość bezpiecznego: Khan wycofuje się do strefy mrocznego romantyzmu, w której czuje się bezpiecznie i pewnie, ale porzuca nieprzewidywalność na rzecz zwyczajnej nudy. 

Nie można zarzucić Khan, że zmarnowała potencjał The Bride, bo to koniec końców album udany: ładnie wyprodukowany, nieźle brzmiący i z kilkoma dobrymi piosenkami. Danie, które zaserwowano, jest niezłe. Problem czwartego krążka Bat For Lashes tkwi jednak nie tylko w materiale, który stworzono, ale też w samych jego założeniach. Khan miała dobry pomysł na concept album – świetnie pasujący do profilu stylistycznego Bat For Lashes – ale zabrakło odwagi, by zaskoczyć słuchaczy czymś nowym, albo by poddać opowiedzianą historię głębszej, bardziej bolesnej analizie. Może nawet dostalibyśmy coś na kształt własnego The Downward Spiral artystki? The Bride cementuje portret artystyczny Bat For Lashes, lecz go nie rozbudowuje. Niewykluczone jednak, że jeśli dla kogoś ta płyta jest pierwszą przygodą z Natashą Khan, odbierze ją bardziej pozytywnie niż ja, może nawet podbijając ocenę o jedno lub dwa oczka.

Ocena: 6/10     /JJ

 

Advertisements

2 thoughts on “BAT FOR LASHES

  1. Pingback: PODSUMOWANIE 2016 – PŁYTY | SIDEMAINSTREAM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s