CAR SEAT HEADREST

teensofdenial

Car Seat Headrest

Teens of Denial

Za nazwą Car Seat Headrest kryje się Will Toledo – osiadły w Seatte 24-latek pochodzący z Leesburga, sypialni Waszyngtonu. Domorosły wokalista, multiinstrumentalista, kompozytor i tekściarz to żywy dowód na wielki wpływ internetu na dzisiejszy rynek muzyczny. W wieku osiemnastu lat Toledo zaczął tworzyć muzykę na swoim domowym komputerze, nagrywając wokale w samochodzie, gdzie było mu najwygodniej (stąd nazwa projektu), a swoimi piosenkami dzielił się w internecie. W ciągu czterech lat umieścił na platformie Bandcamp jedenaście (!) albumów, aż zauważyli go łowcy talentów z wytwórni Matador i podpisali z nim profesjonalną umowę. Wydana w zeszłym roku debiutancka płyta Car Seat Headrest pod szyldem Matador Teens of Style była de facto kompilacją piosenek z czasów internetowych. Dopiero tegoroczny longplej Teens of Denial to wielki krok naprzód w historii projektu: pierwszy longplej nagrany z pełnym zespołem i przy współpracy z prawdziwym producentem, zawierający zupełnie nowy materiał. 

Teens of Denial udowadnia, że ryzyko wytwórni nie poszło na marne, podobnie jak Toledo jego kilka lat odważnego muzykowania na Bandcamp (artysta na wczesnych etapach swojej amatorskiej pracy otwarcie przyznawał się do marnej jakości swoich piosenek). Pierwszy pełnoprawny album studyjny Car Seat Headrest to niezwykle ambitna, czystej krwi indie rockowa bomba pełna chwytliwych piosenek i niezłych tekstów. Niby nie ma tu nic nadzwyczajnego: to znane i lubiane melodyjno-hałaśliwe granie z dużymi porcjami luzu a’la The Strokes i zwyczajności Arctic Monkeys, przywołujące wspomnienia szczytowego okresu indie i finalnego etapu Nowej Rockowej Rewolucji z połowy zeszłej dekady. Refreny są wybuchowe i chwytliwe, hooki zapamiętywalne, a melodie nie trącą myszką nawet jeśli nie brzmią zbyt oryginalnie. Brak oryginalności tyczy się też całych kompozycji: Toledo nie odkrywa Ameryki, lecz zwyczajnie korzysta z brzmień i pomysłów, które znamy od lat. Teens of Denial mógłby powstać w roku 2005 i brzmiałby tak samo jak teraz.

Tak samo” brzmi źle – powinno być „tak samo dobrze”. Choć nowa płyta Car Seat Headrest nie grzeszy oryginalnością, to jednak znakomicie wpada w ucho. Oprócz wspomnianej chwytliwości i alternatywnej przebojowości, jest tu od groma energii. Teens of Denial wyróżnia się na tle dzisiejszej sceny indie potworną żywiołowością i czystą rockową siłą. Oczywiście, nie jest to granie w stylu Motorhead czy chociażby Foo Fighters, ale gdy konkurencją są The Strumbellas i alt-j, utwory takie jak post punkowy Connect the Dots (The Saga of Frank Sinatra) czy surowy Fill in the Blanks trzeba zaklasyfikować jako petardy. Teens of Denial to rasowe gitarowe granie o zabarwieniu garażowym (co również jest pokrzepiające w erze elektronicznego indie z okolic Reflektor Arcade Fire i komputerowych odjazdów Bloc Party), ale ostrzejsze elementy wcale nie zagłuszają melodii, bo te dwanaście piosenek to materiał tak znakomicie równoważący surowiznę z melodyjnością, że gdyby powstał w zeszłej dekadzie, dziś traktowalibyśmy go jako klasyka XXI wieku, na równi z Silent Alarm Whatever People Say I Am That’s What I’m Not.

Grzechem byłoby nie wspomnieć o bardzo fajnej warstwie tekstowej. Toledo opowiada tu historię niejakiego Joe, który… no cóż, właściwie po prostu żyje. Imprezuje, bierze narkotyki, ogląda pornosy, upija się, i stale przeżywa wiele niepowodzeń i porażek. Nie ma tu patetycznej wzniosłości American Idiot Green Day ani przekuwania szarej codzienności w poetykę w stylu Alexa Turnera, jest za to dużo ciętej i autoironicznej analizy rzeczywistości. To materiał dość negatywny, bowiem bohater liryczny nie należy do szczęściarzy, ale jego użalanie się nad sobą przedstawione jest naturalnie i żartobliwie, co zdejmuje z tematyki ciężar pretensjonalności. Toledo ustawia nastrój krążka już na samym początku świetnym dwuwierszem „I’m so sick of (fill in the blank) / Accomplish more, accomplish nothing„. Joe jest zły na świat, w którym przyszło mu żyć, ale bardziej męczy go żal nad sobą samym i swoją nieporadnością w radzeniu sobie z tym życiem. W The Ballad of the Costa Concordia porównuje swoją nieprzystosowaną do samodzielności i podupadającą mentalnie osobę do tytułowego włoskiego wycieczkowca, zadając sobie całe mnóstwo retorycznych pytań dotyczących pomyłek, które popełnił: „How was I supposed to know how to not get drunk every / Thursday, Friday, Saturday, and – why not – Sunday / How was I supposed to know how to steer this ship?„. Jego rozżalenie nie jest jednak typowym narzekaniem emo-nastolatka, lecz raczej zbliża go do zmierzającej donikąd kontestacji świata przypominającej literaturę brytyjskich młodych gniewnych pisarzy z lat sześćdziesiątych. Bohater liryczny wie, że jego bunt jest bierny. Joe narzeka ile wlezie, użala się nad sobą i przeklina świat, ale jest świadom swojej bezsilności, której poddaje się chętnie, spędzając czas na ćpaniu i piciu („There were people getting drunk, there were people getting high / They were falling to pieces right before my eyes / And I said „mmhmm” a lot (mmhmm)” – (Joe Gets Kicked Out of School For Using) Drugs With Friends (But Says This Isn’t a Problem)) oraz bezcelowym oglądaniu pornoli („I’ve been waiting all my life / I’ve been waiting for some real good porn / Something with meaning, something fulfilling / I’d like to make my shame count for something” – Not What I Needed). Joe ma również świadomość tego, że w oczach innych ludzi wypada kiepsko, zarówno jako istota ludzka (w (Joe Gets…)… zostaje boleśnie skrytykowany przez swojego ojca i… Jezusa Chrystusa), jak i jako narzekający nastolatek („You have no right to be depressed / You haven’t tried hard enough to like it” – obrywa mu się w Fill In the Blank), a nawet zdaje sobie sprawę ze swojego własnego mętliku emocjonalnego i zagubienia egzystencjalnego, gdy w chaosie uzależnień odkrywa swoje prawdziwe uczucia („I have become such a negative person / It was all just an act / It was all so easily stripped away” – Drunk Drivers/Killer Whales). Prowadząc wiwisekcję swojego Weltschmerz, Joe okazuje się nie tylko kompletną postacią fikcyjną, ale i odzwierciedla prawdziwe uczucia i zagubienie młodych ludzi swojego pokolenia. Czyżby Toledo za pomocą tej płyty zaserwował sobie autoterapię, aby poradzić sobie z własnymi lękami i problemami?

Teens of Denial to album prosty, ale skuteczny. Na równi melodyjny i żywiołowy, jest jak mocny podmuch orzeźwiającego powietrza na konsekwentnie poważniejącej i coraz mniej rockowej scenie indie. To również znakomity dowód na to, że w dobie internetu kto chce, a ma talent i wystarczająco dużo odwagi i samozaparcia, ten może. Ktoś złośliwy może się przyczepiać, że niektóre kawałki na tej płycie są zbyt długie (przy zaledwie 12 piosenkach ten zestaw trwa aż 70 minut!), a zblazowana maniera wokalna Toledo jest momentami męcząca, ale ja nie będę taki czepialski, bo doceniam chłopaka za ambicję, wizję i konsekwencję, a w moim odczuciu duże zalety zdecydowanie przysłaniają niedoróbki. Warto było wstępnie się ośmieszyć, by po latach osiągnąć szczyt!

Ocena: 9/10   /JJ

Advertisements

One thought on “CAR SEAT HEADREST

  1. Pingback: PODSUMOWANIE 2016 – PŁYTY | SIDEMAINSTREAM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s