KANYE WEST

pablo

Kanye West

The Life of Pablo

Świat kocha nienawidzić Kanye Westa. Ja zaś, płynąc pod prąd powszechnej opinii, otwarcie przyznam, że go lubię. Jasne, popularny Yeezy to mocny kandydat do tytułu największego dupka i ignoranta szołbiznesu, który nawet nie próbuje wzbudzić u kogokolwiek sympatii. Kiedy jednak zaszpanował, że jest obecnie największą gwiazdą rocka na świecie, wszyscy wybuchli jeszcze większym hejtem niż zwykle. Bo jak to, raper mówi o sobie „gwiazda rocka”? I to jeszcze czarny raper? A ja mu przyznam rację, bo określenie „gwiazda rocka” od dawna nie odnosi się tylko do gitarzystów i faktycznych rockmanów, lecz głównie do buntowniczego stanu ducha. Skoro gwiazdami rocka można nazywać Madonnę i Boba Marleya, to czemu nie Kanye? Jest niepoprawny politycznie i nie boi się wypowiadać publicznie kontrowersyjnych opinii, krytykuje muzyczny establishment, jest charyzmatyczny, ożenił się z gwiazdą porno i ma wystarczająco duże jaja, by faktycznie mówić o sobie „gwiazda rocka” bez zażenowania. West ma w sobie więcej rockowego zapału niż Coldplay, Kings of Leon i Maroon5 wzięci razem.

Najpotężniejszą bronią Kanye w obronie przed krytyką swojego nieziemskiego ego zwykle były jego płyty. Nie mam zamiaru rozwodzić się nad geniuszem Westa jak jego czciciele, którzy w Yeezym widzą nowego mesjasza muzyki rozrywkowej. Kanye nie jest żadnym geniuszem, ale ma smykałkę do dobrych utworów, a do tego całkiem niezły gust i szalone pomysły. Który inny mainstreamowy raper wpadłby na pomysły samplowania kultowego w Polsce Gyöngyhajú Lány Węgrów z Omega, czy liczącego wówczas ponad 35 lat Sing Swan Song niemieckiego zespołu krautrockowego Can? Pierwsze cztery longpleje Kanye to dobre i niezłe płyty, ale prawdziwy sukces artystyczny przyniósł znakomity krążek My Beautiful Dark Twisted Fantasy z 2010, który pozostaje albumowym opus magnum rapera. Kontrowersyjny Yeezus sprzed trzech lat uniósł wielki ciężar, który spadł na barki artysty po piątej płycie, głównie dzięki politycznemu wydźwiękowi i odważnym, momentami agresywnym aranżacjom (choć osobiście nie jestem wielkim fanem tamtego krążka – odnoszę wrażenie, że momentami sztuczki producenckie przysłaniały faktyczną jakość kompozycji). Wspomniany ciężar sławy urósł jeszcze bardziej przez kolejne trzy lata, a siódma płyta Kanye nie tylko musiała wyrównać poziom poprzednich longplejów i po raz kolejny potwierdzić miejsce rapera w panteonie megagwiazd muzyki, ale i uzasadnić opóźnienia wydawnicze, zmiany listy utworów i tytułu, decyzję o rezygnacji z fizycznej dystrybucji materiału, oraz jak zwykle górnolotne wypowiedzi artysty, który zapowiadał nagranie najlepszej płyty wszech czasów. Udało się?

rMoże zepsuję napięcie, ale już teraz postawię sprawę jasno: nie, nie udało się. Ze smutkiem muszę napisać, że The Life of Pablo to najmniej udana płyta Kanye Westa, a przy okazji najbardziej przekombinowany, niekonsekwentny i chaotyczny album rapera. The Life of Pablo trapi kilka problemów i ciężko wybrać największy. Na pewno boli chaos, którym odznacza się ten zestaw. Jeszcze do niedawna pewne było, że Kanye rozumie jak układać płyty: jego albumy z krążka na krążek były coraz konkretniej zorganizowane, o odpowiednio dawkowanej dramaturgii (My Beautiful… nosi wręcz znamiona albumu koncepcyjnego). Ciężko jednak doszukać się klucza potrzebnego do zrozumienia The Life of Pablo. Niektóre numery zdają się być rozmieszczone losowo, porozrzucane tu i ówdzie skity i inne przerywniki w większości raczej wybijają z rytmu i irytują niż zgrabnie rozładowują napięcie (którego nie ma!), a najciekawsze kawałki umieszczono w drugiej części zestawu, przez co przebijanie się przez pierwszą jest dość męczące. Przy gigantycznej liczbie dwudziestu numerów, powoduje to uczucie zagubienia i brak chęci przebijania się przez cały materiał. Ze wszystkich płyt Kanye, ta najbardziej wpasowuje się w klimaty pokolenia mp3, które słucha pojedynczych piosenek granych przez didżeja random zamiast cierpliwie poznawać albumy w całości. Nie pomaga też rozstrzał aranżacyjny: jedne utwory próbują sprawiać wrażenie składających się z zupełnie różnych części składowych, a inne są wręcz rozbrajająco proste. W efekcie, The Life of Pablo nie brzmi jak pełnoprawny album studyjny, a raczej jak składanka odrzutów sesyjnych, którym przydałaby się dalsza obróbka producencka.

Chyba że to właśnie ta niekonsekwencja logiczna jest wspomnianym kluczem do odczytania The Life of Pablo?… To bezsprzecznie album buntowniczy i boleśnie autorski: istniejący poza obiegiem największych wytwórni (dostępny tylko na platformach streamowych), o estetycznie kontrowersyjnej (no dobra, zwyczajnie brzydkiej) okładce, z zestawem kawałków brzmiących raczej jak niedokończone dema niż pełnoprawne utwory… W pewnym sensie The Life of Pablo można ideowo uznać za „punkowy” krążek Kanye, ale nawet w świetle takiej interpretacji mam opory przed bronieniem go w pełnym kształcie. Kiedy wkręcam się w klimatyczny 30 Hours (świetny hook!) czy oldskulowy No More Parties In LA, wiem, że obcuję z Kanye, który ma poważne prawa do tytułu hip-hopowego króla, lecz gdy z głośników lecą niedoprodukowany, nudny Freestyle 4 czy przeprodukowany, niepotrzebnie udziwniony Highlights, czuję się jakbym słuchał składanki odrzutów. Tekstowo też jest nierówno: Famous zaczyna się zadziornym trójwierszem „For all my Southside niggas that know me best / I feel like me and Taylor could still have sex / Why? I made that bitch famous”, który udowadnia, że wciąż są wielkie gwiazdy, które nie boją się być kontrowersyjnymi nie liżąc czterech liter innym rynkowym celebrytom, ale już otwierające okropny Father Stretch My Hands Pt.1 wersy „Now if I fuck this model / And she just bleached her asshole / And I get bleach on my t-shirt / I’ma feel like an asshole” to nowe dno lirycznej żenady Westa. Podobnie gigantyczny jest rozstrzał logiczny we fragmentach, w których Kanye rapuje o sobie: autoironiczny skit I Love Kanye żartuje z egocentrycznego obrazu rapera i z tego, jak media zbudowały Ye popularność na rzeczonym obrazie, lecz później autobiograficzny Saint Pablo opisuje Westa jako porównywalnego z Einsteinem geniusza mającego wpływ na całe pokolenie, który rozdaje pieniądze potrzebującym wbrew faktycznym potrzebom swojej rodziny. My Beautiful Dark Twisted Fantasy udał się jako materiał o podmiocie lirycznym zagubionym w trudnych realiach prawdziwego życia ukrytego na zapleczu szołbiznesu. Podobna próba zobrazowania zagubienia dramatycznego i artystycznego na The Life of Pablo nie działa, bo nie ma tu kontekstu dla opowiedzianych i zagranych historii – to po prostu miszmasz myśli i pomysłów, które Kanye zbierał przez długi czas i wydał w jednym opakowaniu.

 W recenzji ANTI napisałem, że nie wiem przeciwko komu lub czemu buntuje się tam Rihanna. Tu mam podobny problem: nawet jeśli to album duchowo punkowy, ciężko mi stwierdzić w kogo wycelował go Kanye. Jeśli za pomocą The Life of Pablo faktycznie chciał wkurzyć establishment, to szkoda, że nie nagrał lepszej płyty, albo przynajmniej nie dopracował tej (np. obcinając ją o połowę i dając pozostały materiał komuś do zremiksowania). Są tu dobre momenty, ale też fragmenty mocno rozczarowujące. Niestety, Kanye, to nie jest najlepsza płyta wszech czasów – to po prostu twoja najgorsza.

Na koniec mała dygresja: w otwieraczu Ultralight Beam podopieczny Kanye, Chance The Rapper, sprytnie parafrazuje niegdysiejszy tekst starszego kolegi po fachu nawijając „I met Kanye West, I’m never going to fail„. Niedawno zrecenzowałem ostatni mikstejp Chance’a, który odznacza się podobnym rozmachem co The Life of Pablo, lecz jest od płyty Ye nieporównywalnie lepszy. Uczeń przerósł mistrza.

Ocena: 5/10   /JJ

Reklamy

One thought on “KANYE WEST

  1. Pingback: PODSUMOWANIE 2016 – PŁYTY | SIDEMAINSTREAM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s