WARPAINT

warpaint

Warpaint

Heads Up

Gdy piszę te słowa, jest trzynasty dzień października, a za oknem szaro, zimno i pada lekka mżawka. Jest to więc idealna pogoda na słuchanie Warpaint! Żeński kwartet z Los Angeles na swoich dwóch pierwszych albumach bardzo sprawnie radził sobie w klimatach nastrojowego rockowego dream popu z naleciałościami, który znakomicie sprawdza się w okresie jesiennym. Brzmienie grupy na The Fool Warpaint było eteryczne, ulotne i momentami magiczne, ale też mocno hermetyczne w sensie wspomnianego nastroju, choć dość zróżnicowane kompozycyjnie. Dlatego gdy usłyszałem, że na swój trzeci longplej zainspirowane hip-hopem i R&B Amerykanki zamierzają wprowadzić nowe podejście do swojej muzyki, zwątpiłem czy to może się udać właśnie zważywszy na specyfikę „warpaintowego” klimatu.

Czas spędzony pomiędzy wydaniem poprzedniej płyty i nagrywaniem tej, członkinie Warpaint spędziły udzielając się w odrębnych projektach pobocznych i współpracując z innymi artystami. Gdy wszystkie ponownie zebrały się, aby stworzyć Heads Up, każda miała inne pomysły na rozbudowanie brzmienia grupy. Konsensus był taki, że trzeci album miał być pogodniejszy i bardziej „rozbujany” od poprzedników, zainspirowany m.in. Kendrickiem Lamar, Janet Jackson i Bjork. Nowe wpływy faktycznie są na Heads Up odczuwalne, i nie mówię tylko o nazwaniu jednej z piosenek Dre. Nowa płyta to najbardziej eklektyczny i pobudzony materiał grupy; w porównaniu do sennego The Fool, można ten krążek nazwać wręcz żywiołowym. Ożywienie brzmienia to dobry pomysł, ale nie jestem całkowicie przekonany do sposobu, w jaki go wykonano. Popowy New Song może być szokiem dla fanów rozpływających się w melancholijnym nastroju muzyki grupy, bo przypomina raczej HAIM niż Undertow czy nawet Love Is to Die. Pulsujący So Good wyobrażam sobie grany na całą parę w zadymionym klubie indie, a Whiteout Dre bardzo wyraźnie zalatują klimatami The xx. Niestety, problem z porównaniami do i odczuwalnymi inspiracjami innymi muzykami jest tak duży, że momentami ciężko stwierdzić, czy Warpaint wciąż podążają swoją autorską ścieżką, czy po prostu starają się kopiować kogoś innego. Raz wychodzi im to lepiej, a raz gorzej: mroczna By Your Side to intrygująca, lecz trochę przekombinowana i zdecydowanie wymęczona próba organicznego podejścia a’la art rockowego do brzmienia Bjork, ale na naszpikowanym smaczkami z lat osiemdziesiątych The Stall dziewczyny bardzo udanie „małpują” The Cure. Największe problemy są z momentami radosnymi, w których Warpaint po prostu wydają się grać coś, co do nich nie pasuje, i któremu to brzmieniu nie potrafią się całkowicie oddać. W efekcie New Song staje się koszmarkiem, który z jednej strony chciałby być radosnym letnim hitem indie-popowym o niepotrzebnie krzykliwym refrenie, ale z drugiej ściąga go w dół melancholijny klimat grupy i smutny wokal. Jest w tym zestawie parę fajnych piosenek, które może lepiej by brzmiały, gdyby jednak zachowano podejście nieco bardziej stonowane i tradycyjnie „warpaintowe”…

Heads Up to materiał grupy, która wydaje się niepewna tego, co chce grać. To materiał eklektyczny i odważny, a dziewczynom należą się brawa za próbę odświeżenia swojego brzmienia, ale to jeszcze nie ten moment, w którym Warpaint robią krok wprzód i dziarsko wyrastają ze swoich sennych korzeni. Próbując być swego rodzaju alternatywnymi HAIM, Warpaint brzmią jak grupa rockowa, która chciałaby grać coś innego niż dotychczas, lecz jeszcze nie ustaliła jak to osiągnąć.

Ocena: 6/10   /JJ

Reklamy

One thought on “WARPAINT

  1. Pingback: PODSUMOWANIE 2016 – PŁYTY | SIDEMAINSTREAM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s