DJ SHADOW

shado

DJ Shadow

The Mountain Will Fall

DJ Shadow to ikona nie tylko turntablizmu i samplingu, ale i – jakkolwiek górnolotnie to nie brzmi – kreatywności aranżacyjnej. Ten facet to jeden z najlepszych kontrargumentów na zawsze idiotyczne zarzuty, że producenci elektroniczni nie są prawdziwymi artystami muzycznymi. Ciężko jednak nie zauważyć, że Josh Davis na polu longplejowym od dłuższego czasu nie znaczy już tyle, co w pierwszych latach swojej kariery. Endtroducing z 1996 i The Private Press z 2002 to już współczesne klasyki, ale dwa kolejne albumy Amerykanina, The Outsider The Less You Know, The Better, nie są już wspominane z tak wielką estymą. Jego nowy krążek nie był zatem wyczekiwany przez fanów z utęsknieniem jedynie ze względu na to, że to dopiero piąty longplej Cienia w ciągu dwudziestu lat jego aktywności płytowej, ale przede wszystkim wypatrywany był jako nadzieja na powrót do formy. 

The Mountain Will Fall pojawił się pod koniec czerwca pośród fanfar pochwalnych, głoszących go najlepszym materiałem Davisa od czternastu lat. Łatwo zrozumieć dlaczego fani i krytycy tak chętnie pochwalili tę płytę, bo to album bardzo ambitny, bezpardonowo mieszający style, aranżacje i emocje. To zestaw o imponującym rozmachu i estetyce poniekąd przekrojowej dla kariery producenta, zupełnie jakby Shadow chciał tu podsumować całą swoją muzyczną przygodę. Słychać tu instrumentalny hip-hop, różne odcienie brzmień elektronicznych (wliczając te ciężkie, hipnotyzujące i nostalgiczne), nowoczesny quasi-jazz, utwory eksperymentujące ze strukturą piosenki, a nawet sympatyczne próby skopiowania niepowtarzalnej dusznej atmosfery przełomowego Endtroducing. Żywe instrumenty krzyżują się z magią konsolety i komputerowymi sztuczkami, a zaproszeni goście bardzo sprawnie udoskonalają odważne wizje aranżacyjne producenta.

I choć materiał generalnie trzyma się kupy i nie rozjeżdża się w bolesny sposób, to jednak sprawia wrażenie bycia raczej składanką niż kompletnym albumem studyjnym. Dzieje się tu zwyczajnie za dużo, zaś zmiany emocji i aranżacji są chwilami zbyt gwałtowne, przez co budowa dramatyczna zestawu kuleje. W związku z tym słuchacz może odczuwać irytację, ponieważ wspólny mianownik dla tych dwunastu kawałków nie zawsze jest wyraźny. Ponadto, to zestaw nierówny, bo momenty znakomite (bombowy Nobody Speak, klimatyczny Ashes to Oceans) przeplatają się z przeciętnymi (Three Ralphs przypomina niedopracowany pomysł na dużo lepszy utwór, a monotonny Mambo zwyczajnie nudzi), powodując, że pojedyncze fragmenty brzmią lepiej od całości.

Koniec końców, The Mountain Will Fall jest niezłą płytą, w której tkwi potencjał na dużo lepszy album, ale Shadow przekombinował i przeszarżył. Szkoda, choć na szczęście jest tu wystarczająco fajnej muzyki, by za długo nie kręcić nosem.

Ocena: 6/10   /JJ

Advertisements

One thought on “DJ SHADOW

  1. Pingback: PODSUMOWANIE 2016 – PŁYTY | SIDEMAINSTREAM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s