Ranking singli 2016: 30-21

2016-30-21

30. Bat For Lashes

Sunday Love

Sunday Love to Natasha Khan jaką najbardziej lubimy: mroczna i tajemnicza, unosząca się ponad swoją muzyką niczym eteryczna zjawa i nawiedzająca tym wyjątkowym nastrojem alt-pop z syntezatorowym posmakiem. W Sunday Love niepokój tragicznej opowieści o nieszczęśliwej Pannie Młodej zazębia się smakowicie z chłodną perkusją i mrokiem elektronicznych naleciałości, które próbuje rozjaśnić subtelna harfa.

29. Childish Gambino

Redbone

Redbone to imponujący sukces stylistycznego wizjonerstwa Donalda Glovera. Śliczna – Anglicy pewnie powiedzieliby „seksowna” – ballada zanurzona w oldskulowym funku w klimatach Prince’a, o wielkich pokładach stylu i chyba najfajniejszym falsecie, jaki słyszałem w zeszłym roku. Odjazdy aranżacyjne na płycie Awaken, My Love! momentami są przesadzone, ale w Redbone wszystkie swoje eksperymenty brzmieniowe Glover opanował perfekcyjnie.

28. D.R.A.M.

Cash Machine

Fajny bit, znakomite klawisze, bardzo dobry wokal, świetny hook i mnóstwo humoru. Cash Machine to najradośniejszy hip-hopowy singiel roku i gotowy materiał na wielki przebój… którym ta piosenka nigdy nie została. Jakim cudem ten kawałek nie stał się hitem, a został nim Panda Desiigner, to nigdy w życiu nie zrozumiem.

27. PJ Harvey

The Community of Hope

The Community of Hope to mocny kandydat do tytułu najbardziej kontrowersyjnego singla roku. PJ Harvey opisuje w nim mocno dołującą wycieczkę po najbiedniejszej dzielnicy Waszyngtonu, Ward 7. Krytyczny tekst spotkał się z oburzeniem reprezentantów Ward 7, którzy zarzucili Harvey szkodliwe utrwalanie stereotypów. Odłożywszy jednak kontrowersje społeczne na bok, dostajemy bardzo zgrabny kawałek o chwytliwym hooku, który udowadnia, że Polly Jean wciąż potrafi pisać proste, acz skuteczne piosenki.

26. Leonard Cohen

You Want It Darker

Posępny wokal, mroczna muzyka, piękny chór, głęboki tekst i uduchowiony przekaz, czyli Cohen taki, jak zwykle, a jednak jak zawsze wyjątkowy i niepowtarzalny. Minimalistyczny, ale robiący duże wrażenie You Want It Darker to prawdopodobnie drugi najlepszy singiel kanadyjskiego barda w dwudziestym pierwszym wieku (zaraz po przebojowym In My Secret Life).

25. Metronomy

Night Owl

Przyznam szczerze: nie pojmuję fenomenu Metronomy. Nie rozumiem dlaczego odznacza się ich estymą jednej z najważniejszych brytyjskich kapel Indie i  z jakiego powodu cieszą się popularnością nawet w Polsce. Dla mnie zawsze byli… sam nie wiem, jacyś tacy mało wyraźni, ukrywający brak charyzmy oraz niewielką oryginalność brzmienia za fasadą precyzyjnie kreślonej stylistyki hipsterskiej. Ale kiedy usłyszałem melancholijny Night Owl z jego zabójczo chwytliwym refrenem i wysmakowanym brzmieniem, zapałałem chwilową miłością do Metronomy. Idealny kawałek na leniwe wakacyjne popołudnia.

24. Preoccupations

Anxiety

Jak sam tytuł wskazuje, Anxiety to piosenka przesiąknięta niepokojem. Mroczne brzmienie malowane nieludzko chłodnym basem, ponurym wokalem i perkusją symulującą niespokojne bicie serca, buduje jedną z najciemniejszych piosenek roku, która zdaje się zapraszać słuchacza do obcowania z czymś niebezpiecznym, nieprzyjemnym i zakazanym.

23. Lady Gaga

Million Reasons

Gdy kończyłem poprzedni ranking singlowy, poświęciłem kilka linijek na próbę przewidzenia co może przynieść rok 2016. Jedną z moich zagwozdek była rozkmina, czy Lady Gaga w końcu nagra zjadliwą piosenkę. Pani Germanotta chyba czyta Sidemainstream, bo nagrała nie tylko zjadliwy kawałek, ale i prawdopodobnie najlepszy utwór w całej swojej karierze. Million Reasons to singiel, jakiego nikt się po Gadze nie spodziewał: oszczędny, właściwie minimalistyczny aranżacyjnie, oparty na ładnej melodii i silnym głosie wokalistki, o zabójczym hooku, w jakich arystka się specjalizuje. Obrana z kiczu i zbytecznych sztuczek producenckich, muzyka Gagi w końcu broni się sama. Tylko ten niepotrzebnie przekombinowany teledysk psuje świetne wrażenie…

22. Danny Brown

When It Rain

Danny Brown został w zeszłym roku niekwestionowanym księciem psychodelicznego hip-hopu z naleciałościami. When It Rain znakomicie podsumowuje czym wyróżnia się płyta Atrocity Exhibition: nietypowy, zdecydowanie niepowtarzalny wokal, niepokojący bit, szorstka produkcja i nieprzyjemne, dość mroczne brzmienie. Niebanalny i niebezpieczny singiel. I dodatkowe propsy za podgrzanie ognia żywiołowym przejściem niby od niechcenia około 01:29 – tak niewiele, a tak bardzo cieszy.

21. Car Seat Headrest

Vincent

Indie rock w 2016 leżał i kwiczał. Zespoły, które w zeszłej dekadzie brylowały na tym polu, teraz zmniejszyły bieg albo kompletnie zgubiły drogę. Na szczęście w tym samym czasie w końcu zaświecił Will Toledo, który po latach amatorskiego nagrywania w sypialni i samochodzie piosenek wrzucanych na serwis Bandcamp, nareszcie spłodził prawdziwą płytę studyjną stworzoną z pomocą prawdziwego producenta i dla prawdziwej wytwórni płytowej. Wieloletnie (zdaniem samego artysty, przeważnie kiepskie) próby zaistnienia w amatorskiej przestrzeni muzycznej pozwoliły Toledo wykreować swój styl, który znajduje swój szczyt na Vincent. Najlepszy utwór z Teens of Denial (choć singiel to skrócona wersja, ta pełna płytowa jednak robi większe wrażenie) to może i prosta piosenka o garażowym charakterze, ale za to zdrowo żywiołowa, uczciwa (artystycznie i emocjonalnie) i alternatywnie przebojowa, wzbogacona o zaskakującą partię trąbki, która dodaje dużo uroku. Vincent to Weltschmerz zapakowany w surowy i nieskomplikowany rock dla myślącej wrażliwej młodzieży. To piosenka, którą powinni nagrać Bloc Party gdyby jeszcze grali rock, a Kele Okereke nie zapomniał jak pisać dobre piosenki.

Reklamy
Posted in Top

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s