Ranking singli 2016: 10-1

201610-1

10. Bruno Mars

24K Magic

Dopóki nie usłyszałem megahitu Uptown Funk, nie lubiłem Bruno Marsa. Wydawał mi się zbyt nijaki, by tytułować go nowym Michaelem Jacksonem, a do tego ciążyły na nim piosenki w większości nudne i banalne. Uptown Funk pokazał jednak, że Mars potrafi zaświecić nie lada charyzmą, a do tego jest niezłym wokalistą. Niestety, to była piosenka przede wszystkim Marka Ronsona, więc dalej czekałem aż Bruno zaskoczy mnie czymś solowym. No i się doczekałem. 24K Magic to singiel o absolutnie monstrualnym uderzeniu. Zabójczy refren z niszczycielskim hookiem, wypolerowana do błysku produkcja, rozkosznie kiczowaty oldskulowy syntezator i nieskończone pokłady przebojowości, charyzmy i tego cholernego młodzieżowego swag. Zwracam honor, Bruno – zarządziłeś niczym Michael.

9. ANOHNI

Drone Bomb Me

Powstanie projektu ANOHNI spowodowało niemałe zamieszanie wśród fanów Antony Hegarty. Anielskogłosa wokalistka transseksualna dotychczas znana była z uduchowionych kompozycji na żywe instrumentarium, a teraz miała przechrzcić się na muzykę elektroniczną? Interesujące, choć bardzo ryzykowne. Okazało się, że Antony doskonale wie co robi, bo do współpracy w ramach ANOHNI zaprosiła nie byle kogo, a niepozornych mistrzów nowoczesnej elektroniki: Hudsona Mohawke i Oneohtrix Point Never. Ci idealnie wyważyli komputerowe aranżacje i dostarczyli chłodne, syntetyczne brzmienia, które nie tłumią wyjątkowego głosu Hegarty, lecz budują dla niego tło, na którym Antony brzmi czasem ciepło i pięknie, a innym razem złowrogo i przejmująco. Brzmienie ANOHNI znalazło cztero minutowe streszczenie w znakomitej Drone Bomb Me, niepokojącej piosence o młodej dziewczynie (podobno Afgance), która pragnie śmierci po tym, jak jej rodzice zostali zabici w ataku drona wojskowego. Singiel kontrowersyjny, przejmujący i przepełniony mrocznym pięknem.

8. Iggy Pop

Gardenia

Wszyscy przeczuwali, że płyta spłodzona przez Iggy’ego Popa, Josha Homme, Matta Heldersa i Deana Fertitę będzie wyjątkowa, ale chyba nikt nie spodziewał się, że ci twardzi faceci spłodzą piosenkę tak uroczo przebojową. Gardenia odznacza się świetną melodią i wyraźnym, chwytliwym refrenem, ale jest czystej krwi rockowym killerem, który już teraz brzmi klasycznie. Iggy Pop dawno nie brzmiał tak świeżo. Najlepszy rockowy utwór 2016.

7. Solange

Cranes in the Sky

Solange twierdzi, że zaczęła pisać tę piosenkę 8 lat temu, ale nie wiedziała jak ją satysfakcjonująco ukończyć, więc odłożyła ją do szafy na lepsze czasy. Wróciła do niej podczas prac nad swoją trzecią płytą, A Seat at the Table. Nie mając jednak wystarczająco dużo weny, poprosiła o pomoc weterana muzyki soul, Raphaela Saadiq. Współpraca układała się tak dobrze, że Saadiq pomógł jej przy kolejnych kilku utworach. A ten pierwszy, Cranes In the Sky, okazał się perłą w koronie Solange: najładniejszą i najbardziej uduchowioną, a zarazem najbardziej przystępną piosenką na płycie. Przepiękny numer o dławieniu w sobie negatywnych emocji i tłumieniu bólu, o próbie ucieczki przed tym, co nas trapi.

6. Beyoncé

Formation

2016 pozostanie w historii pop rokiem, w którym Beyoncé stała się piosenkarkę w pewnym sensie niszową (sic!), a z megagwiazdy trzęsącej rynkiem przeistoczyła się w artystkę niemalże alternatywną, która uciekła z obiegu mass mediowego i udostępniła swoją twórczość tylko w Internecie. Co jednak najważniejsze, w zeszłym roku Beyoncé w końcu podpisała się pod bardzo dobrą muzyką bez żadnego „jak na pop/komercyjne R&B w sumie fajne” czy „no jak na radiowy przebój całkiem spoko”. Formation to najbardziej progresywny i nowocześnie brzmiący utwór w dyskografii Amerykanki, a to dzięki diabelsko odważnej produkcji nowego księcia konsolety, Mike WiLL Made-It. Dzięki temu singlowi wokalistka zyskała agresję brzmieniową i emocjonalny pazur, na które zawsze zasługiwała jej niespożyta charyzma sceniczna. Beyoncé AD 2016 to niebezpieczna i bezkompromisowa aktywistka feministyczna i obrończyni społeczności afro-amerykańskiej. „I like my Negro nose with Jackson 5 nostrils” oznajmia zaskakująco, by po chwili z dumnie ogłosić „I might just be a black Bill Gates in the making”. Najbardziej szokująca i satysfakcjonująca przemiana roku.

5. Nick Cave & The Bad Seeds

Jesus Alone

Najbardziej bolesna piosenka roku. „You fell from the sky / Crash landed in a field near the river Adur” to prawdopodobnie jeden z najsmutniejszych dwuwierszy w historii muzyki rozrywkowej, a Nick Cave otwiera nim minimalistycznie brzmiącą historię pełną goryczy, w której bezskutecznie wywołuje swojego zmarłego syna lub nawet obojętnego na ziemskie wydarzenia Boga. Czołówka najładniejszych i najbardziej upiornych utworów Australijczyka.

4. Preoccupations

Memory

Memory to piosenka niedoskonała. Jest przepełniona dość pretensjonalnym nihilizmem i raczej odtwarza znane pomysły z okolic rocka zimno falowego zamiast zaproponować coś oryginalnego. W dodatku jest zdecydowanie za długa – kto wydaje single trwające ponad jedenaście minut?! A jednak pomimo tych wszystkich zarzutów – a w pewnym sensie właśnie dzięki nim – Memory odzwierciedla to, czego w zeszłym roku brakowało mi w modnym zachodnim rocku: nieokrzesane szaleństwo, olbrzymią ambicję i epicki rozmachu, oraz wystarczająco wielkie jaja muzyków, by ten brzmieniowy gargantuizm zapakować w jeden utwór. Memory to numer monumentalny, który pomimo mocno przesadzonej – choć trzymającej się ram określonej stylistyki – formy nie zatraca ciekawej treści, a ponadto idealnie streszcza złowieszcze brzmienie, któremu hołdują Preoccupations. Uczucia złości i żalu oraz bóle przemijania i zapomnienia kotłują się w słowach śpiewanych przez Matta Flegela i Dana Boecknera, zaś zespół buduje dla tej historii imponujące, pełne rozmachu tło, które wieńczy prawie pięcioma minutami pulsujących i szemrzących dźwięków z pogranicza ambientu, dając Memory chwilę na odetchnięcie po wcześniejszym pożarze egzystencjalnym. Gdyby Preoccupations nagrywali piosenki w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, dziś ten singiel byłby klasykiem gatunku.

3. Solange

Don’t Touch My Hair

Płyta A Seat at the Table odznacza się dwiema kluczowymi cechami: jest śliczna i odważna politycznie. W swojej recenzji nazwałem ją pozbawionym brutalności i wysmakowanym stylistycznie odpowiednikiem To Pimp a Butterfly Kendricka Lamar. Kontynuując ten tok myślenia, Don’t Touch My Hair to „solanżowy” King Kunta. Solange śpiewa tu o dumie ze swoich afro-amerykańskich korzeni poprzez odniesienie się do znaczenia, które dla niej i innych Murzynów mają ich… włosy. Młodsza z sióstr Knowles pragnie zachować swoją murzyńską odrębność od części społeczeństwa, która zdaje się nie rozumieć jak ważne dla niej jest mieć na głowie nieokiełznaną burzę loków (zerknijcie zresztą na okładkę płyty!). Jej włosy są nie tylko elementem wyglądu, lecz symbolem społecznym. Odmawia upodobania się do europejskich standardów urody, ponieważ wtedy czułaby się jakby zdradziła swoje pochodzenie. Swoje społecznie-polityczne kredo Solange przepięknie śpiewa w takt wspaniale wypolerowanego nowoczesnego R&B w stylu SBTRKT i z gościnnym udziałem księcia ficzuringów, Sampha (nomen omen dobrego znajomego SBTRKT). Eteryczna produkcja cudnie przeplata się z delikatnym głosem Solange, tworząc najbardziej harmoniczny i najładniejszy protest song roku. Piosenka subtelna i intymna w brzmieniu, a jednak odważna i potężna w przekazie.

2. Radiohead

Daydreaming

W 2016 roku Thom Yorke rozstał się z Rachel Owen, z którą tworzył parę przez dwadzieścia trzy lata – połowę swojego życia. Ból tego rozstania przelał na ostatnią płytę Radiohead, a zogniskował go na Daydreaming, jednym z najładniejszych singli w historii grupy. W tekście idealnie wyważył fragmenty autobiograficzne (trzeba wspomnieć powoli stający się żywą legendą nagrany od tyłu wers „Half of my life, half of my love”) i typową dla zespołu otwartość na interpretacje, zaś muzykę zanurzył w firmowym dla Radiohead rozmarzonym brzmieniu opartym na ślicznej partii fortepianu, tworząc muzyczny odpowiednik cienkiej linii pomiędzy błogim snem i niepokojącym koszmarem. Wiem, że poważnym faux pas jest nazywać muzykę Radiohead tworem Thoma Yorke’a, jako że cały zespół to bardzo kreatywny kolektyw, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Daydreaming to bardzo osobisty utwór. Całość zapakowano w mocno metaforyczny teledysk autorstwa samego Paula Thomasa Andersona. Wybitne dzieło.

1. David Bowie

I Can’t Give Everything Away

Najpierw mała dygresja. Z początku to miejsce miał zająć inny utwór. Okazało się jednak, że mój oryginalny typ, pomimo premiery teledysku w styczniu tego roku i umieszczenia na płycie, która wyszła mniej więcej w tym samym czasie, pojawił się na singlu w drugiej połowie grudnia 2015. Z bólem serca musiałem więc zrezygnować z tamtego kawałka i wybrać nowy. Niniejszym składam więc hołd najlepszej piosence 2016 roku: Lazarus.

I Can’t Give Everything Away to utwór nieprawdopodobnie nacechowany znaczeniowo. To ostatni utwór z ostatniej płyty Bowiego, a także ostatni singiel zeń. Nie tylko nosi symboliczny tytuł, ale i w tekście dowodzi świadomości nadciągającej śmierci, którą Bowie sam sobie przepowiedział, i w obliczu której rozliczył się ze swoją karierą. Piosenka zaczyna się partią harmonijki przypominającej numer Bowiego sprzed czterdziestu lat o równie symbolicznym tytule: A New Career in a New Town, zaś przestrzenny syntezator zalatuje klawiszami z nostalgicznego Thursday’s Child, gorzkiego utworu o przemijaniu. Samo brzmienie kawałka przypomina zresztą klasyczne numery artysty dopasowane do alt-jazzowego nastroju Blackstar, jakby Bowie chciał zakończyć swą artystyczną przygodę piosenką, która łączy kilka pokoleń jego brzmień. I Can’t Give Everything Away to muzyka pełna przesłań, podtekstów, symboli i znaczeń, która jest zbyt bolesna i przejmująca, by słuchać jej ot tak, dla eskapistycznej przyjemności. To nasz sajdmejnstrimowy singiel roku 2016.

Kolejny – już szósty! – sajdmejnstrimowy ranking singlowy za nami. Szczerze Wam dziękujemy za to, że z nami jesteście. Szczególnie zaś dziękujemy tym, którzy są z nami od początku. Mamy nadzieję, że 2017 przyniesie nam wszystkim dużo świetnej muzyki i choć odrobinę wolnego czasu, który będziemy mogli z tą muzyką spędzić. Smacznego nowego roku!   /JJ i KK

Advertisements
Posted in Top

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s