PODSUMOWANIE 2016 – PŁYTY

albumy2016

Znacie już nasze ulubione single zeszłego roku, a teraz poznajcie płyty, które najbardziej nam się podobały. Na niniejszy (bardzo długi…) wpis składają się dwie części: w pierwszej dzielimy się naszymi przemyśleniami na temat 2016 oraz garścią nadziei na 2017, a w drugiej proponujemy streszczenie wszystkich ocen, które wystawiliśmy na przestrzeni ubiegłych dwunastu miesięcy sześćdziesięciu dwóm zrecenzowanym płytom (wraz z linkami do odpowiednich artykułów, rzecz jasna). Smacznego!

Ulubione płyty roku

JJ:

10. Frank Ocean – Blonde

9. Savages – Adore Life

8. Preoccupations – Preoccupations

7. Death Grips – Bottomless Pit

6. Chance The Rapper – Coloring Book

5. Solange – A Seat at the Table

4. Swans – The Glowing Man

3. Radiohead – A Moon Shaped Pool

2. David Bowie – Blackstar

1. Nick Cave & The Bad Seeds – Skeleton Tree

Wyróżnienia: Car Seat Headrest – Teens of Denial, Xiu Xiu – Plays the Music of Twin Peaks, Danny Brown – Atrocity Exhibition, Iggy Pop – Post Pop Depression, BADBADNOTGOOD – IV

KK:

10. King Gizzard & The Lizard Wizard – Nonagon Infinity

9. Jamie T – Trick

8. Iggy Pop – Post Pop Depression

7. The Weeknd – Starboy

6. Warpaint – Heads Up

5. Glass Animals – How To Be A Human Being

4. Danny Brown – Atrocity Exibition

3. Beyoncé – Lemonade

2. David Bowie – Blackstar

1. Radiohead – A Moon Shaped Pool

Wyróżnienia: Massive Attack – Ritual Spirit EP, Nine Inch Nails – Not The Actual Events EP, Rihanna – ANTI, Moby & The Void Pacific Choir – These Systems Are FallingVA – Suicide Squad OST

Rozczarowania

JJ:

  • Rok 2016 rozczarował mnie potknięciami kilkorga z moich ulubionych wykonawców, na których płyty bardzo czekałem (m.in. Bat For Lashes, M.I.A, Justice i niezrecenzowany Burial), oraz fatalną formą grup, które circa dziesięć lat temu trzęsły brytyjskim rockiem (Bloc Party, White Lies i Kaiser Chiefs kompletnie polegli).
  • Ja rozczarowałem rok 2016 zbyt późno wykazując zainteresowanie Lemonade Beyoncé, przez co recenzji tu nie było i… już raczej nie będzie.
  • Zarówno ja, jak i rok 2016 zostaliśmy rozczarowani przez rock, która ewidentnie wypadł z obiegu modnej muzyki rozrywkowej. Najwięksi rockmeni głównie milczeli (m.in. jak zwykle leniwi U2, wciąż mający przerwę Arctic Monkeys), zawiedli (Kings of Leon, niezrecenzowani Red Hot Chili Peppers), lub odpoczywali po rockowo ciekawszym 2015. Na szczęście cieszy wciąż wysoka forma Swans, bardzo dobry powrót Savages i imponujące wejście na piedestał Car Seat Headrest.

KK

  • Słaby rok dla muzyki: samo tworzenie rankingu płytowego było nie lada wyzwaniem, a to już o czymś świadczy. Był to rok biedy, rozczarowań wśród uznanych marek, rozczarowań wśród drugich i trzecich płyt powracających artystów, małej ilości debiutów rzucających na kolana i przebojowych singli, upadku portali i prasy muzycznej, dodatkowo odejścia artystów… Zdecydowanie nie będę tęsknił za 2016 rokiem.
  • Najgorsza płyta roku od Sleigh Bells: dużo więcej płyt w minionym roku można określić popularnym mianem kasztana, nie brakowało też rozczarowań od wykonawców wobec których można było mieć jakieś oczekiwania. Tym bardziej smutne jest, że najgorszą płytą jest koszmar zatytułowany Jessica Rabbit, którą wydał duet często goszczący na naszych łamach. Naszą recenzję tej produkcji możecie znaleźć w spisie, więc nie będę się rozpisywał, natomiast ku przestrodze polecam sprawdzić jak nie powinno się robić muzyki.
  • Elektro-posucha: dawno też nie było tak miernie w temacie muzyki elektronicznej. Wszelkie portale dawały soundtrack z serialu Stranger Things, by wypełnić luki w swoich podsumowaniach. Kaytranda i 99,9% to bodaj najlepsza płyta w gatunku, a reszta? Crystal Castles mimo mocarnych singli nie dostarczyło, zawiodłem się na Flume i Jamesie Blake’u, Major Lazer zaczęło chłonąć popularność i produkować kawałki w stylu pitu pitu, a najbardziej rozpoznawalni byli moim zdaniem The Chemical Brothers, którzy tak realnie rządzili w zeszłym roku. Na palcach jednej ręki można policzyć pozycje godne uwagi, dlatego liczę na znaczną poprawę w rozpoczętym już roku.

Na co najbardziej czekamy w 2017?

JJ:

  • Massive Attack – co prawda Anglicy raczą nas od czasu do czasu pojedynczymi singlami i EPkami, ale od premiery Heligoland mija już 7 lat, więc najwyższy czas na szósty album długogrający.
  • Arcade Fire – indie rock zamarł w nudnym bezruchu. Któż inny mógłby go lepiej rozbudzić niż najważniejsza indie rockowa kapela XXI wieku? Plus jestem bardzo ciekaw, czy brzmieniowe eksperymenty z ostatniej płyty zagościły w brzmieniu Kanadyjczyków na stałe, czy to był tylko ekscentryczny skok w bok.
  • LCD Soundsystem – fanami LCD Soundsystem targają mieszane uczucia, bo z jednej strony zdążyli pogodzić się z zakończeniem kariery przez kolektyw Jamesa Murphy’ego i w świetle obecnego powrotu na scenę grupy tamto odejście mogą uważać za drobne oszustwo, ale z drugiej na pewno dziękują niebiosom, bo nowy album zespołu będzie bez wątpienia jednym z najważniejszych wydarzeń roku.
  • St. Vincent – poprzednia płyta St. Vincent znakomicie wyważyła alternatywną bezkompromisowość z melodyjną przystępnością, a nade wszystko zachwyciła inteligentnymi tekstami. O zapowiedzianym na wiosnę nowym krążku Annie Clark mówi, że to jej najodważniejsze i najgłębsze dzieło, zainspirowane zeszłorocznymi wydarzeniami politycznymi na świecie. Nie mogę się doczekać.
  • Nine Inch Nails – trochę ponad dwa tygodnie temu Trent Reznor zaskoczył nową EPką Not the Actual Events, która zawiera najbardziej agresywne brzmienie grupy od bardzo dawna. Oby nadciągający longplej był równie bezkompromisowy, bo NIN przydałaby się solidna porcja niesłyszanego od dawna z tego obozu pierdolnięcia.
  • Rage Against The Machine – czyli pozycja, która co roku pojawia się w moich noworocznych prośbach. Świat potrzebuje nowej płyty RATM. Co prawda dostaliśmy w tym roku cząstkę rejdżów w postaci Prophets of Rage, ale kto słyszał ich debiutancką EPkę, ten wie, że to nie to samo.

KK:

  • Depeche Mode – każdy kolejny album od Depeszy budzi pozytywne reakcje i dreszczyk emocji. Nie inaczej jest tym razem, gdyż Spirits to idealna nazwa krążka w stosunku do atmosfery proponowanej przez Gahana + data premiery przewidziana już na wiosnę, co daje spokój i pogodę ducha.
  • Lorde – moja ulubiona artystka młodego pokolenia jest ponoć gotowa ponownie wejść do studia i potwierdzić swoją klasę po debiucie, któremu stukną już 4 lata. Po udziale w pobocznym projekcie przy serii Hunger Games i innych gościnnych występach jestem spokojny o dobrą formę, szykuje się coś wielkiego.
  • The XX – weryfikacja jakości nastąpi bardzo szybko, ponieważ… premiera już dzisiaj! Kapitalne single i świeżość po solowej odskoczni Jamiego XX zdają się zapowiadać płytę roku. To może się udać.
  • The Killers – od niezwykle udanego, ale znowu średnio docenionego, ostatniego albumu Brandona Flowersa minęły już 2 lata, więc lider grupy powinien lada moment zagościć w studiu nagraniowym wraz z kolegami i dać fanom trochę radości. W końcu ostatni Killersi datowani są na 2012 rok.
  • Alice Glass – bez wątpienia to będzie jedna z najciekawszych płyt w 2017. W zeszłym roku poznaliśmy głos w sprawie Crystal Castles wydany przez Ethana Katha i choć na Amnesty (I) było czuć ducha poprzednich dokonań zespołu, to jednak zabrakło pazura. Czy pokaże go Alice, powie nam przyszłość, chyba że obrośnięty mitem album ponownie zostanie przełożony.
  • Royal Blood – spektakularny debiut duetu z Brighton to była jedna z lepszych rzeczy, jakie przydarzyły się muzyce w 2014 roku. Tuż przed okresem świątecznym świat obiegła informacja o sequelu i jestem bardzo ciekaw, w którą stronę muzyczną pójdą Brytyjczycy oraz czy wystarczy im dynamitu z pierwszego albumu.

Recenzje

1/10

2/10

DJ Snake – Encore

3/10

Sleigh Bells – Jessica Rabbit

4/10

Kaiser Chiefs – Stay Together

M83 – Junk

Rick Astley – 50

The Pretty Reckless – Who You Selling For

White Lies – Friends

5/10

Bloc Party – Hymns

deadmau5 – W:/2016ALBUM/

Kanye West – The Life of Pablo

Kings of Leon – WALLS

Lady Gaga – Joanne

Ladyhawke – Wild Things

Robbie Williams – The Heavy Entertainment Show

ZAYN – Mind of Mine

6/10

Bat For Lashes – The Bride

Bon Iver – 22, A Million

Crystal Castles – Amnesty (I)

Deap Vally – Femejism

D.R.A.M. – Big Baby D.R.A.M.

DJ Shadow – The Mountain Will Fall

Elton John – Wonderful Crazy Night

Hinds – Leave Me Alone

Justice – Woman

M.I.A. – AIM

Rob Zombie – The Electric Warlock Acid Witch Satanic Orgy Celebration Dispenser

The 1975 – I Love It When You Sleep, for You Are So Beautiful Yet So Unaware Of It

The Last Shadow Puppets – Everything You’ve Come to Expect

Travis – Everything At Once

Twin Peaks – Down In Heaven

Warpaint – Heads Up

7/10

Animal Collective – Painting With

Childish Gambino – „Awaken, My Love!”

Garbage – Strange Little Birds

Kaytranada – 99.9%

Kendrick Lamar – untitled unmastered.

Låpsley – Long Way Home

Pet Shop Boys – Super

PJ Harvey – The Hope Six Demolition Project

Rihanna – ANTI

Sia – This Is Acting

Skepta – Konnichiwa

The Strumbellas – Hope

Wilco – Schmilco

8/10

ANOHNI – Hopelessness

BADBADNOTGOOD – IV

Charli XCX – Vroom Vroom EP

Danny Brown – Atrocity Exhibition

Frank Ocean – Blonde

Iggy Pop – Post Pop Depression

Leonard Cohen – You Want It Darker

Savages – Adore Life

Xiu Xiu – Plays the Music of Twin Peaks

9/10

Car Seat Headrest – Teens of Denial

Chance The Rapper – Coloring Book

David Bowie – Blackstar

Death Grips – Bottomless Pit

Preoccupations – Preoccupations

Radiohead – A Moon Shaped Pool

Solange – A Seat at the Table 

10/10

Nick Cave & The Bad Seeds – Skeleton Tree

Swans – The Glowing Man

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s